fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Energetyka

Wytwórcy prądu wciąż czekają na rewolucję

elektrownia
Adobe Stock
Proces wydzielenia aktywów węglowych z koncernów energetycznych ma się zakończyć w 2022 r. – wynika z informacji „Rzeczpospolitej".

Prace nad projektem przepisów, które mają w rewolucyjny sposób zmienić kontrolowane przez państwo koncerny energetyczne, trwają od wielu miesięcy. Od miesięcy w resorcie aktywów państwowych słyszymy też, że plany w tym obszarze rynek pozna „niebawem". Szef tego resortu minister Jacek Sasin zapowiedział w weekend w radiu RMF FM, że projekt zostanie skierowany do prac rządowych w tym tygodniu. Z naszych informacji wynika, że należy się tego spodziewać najwcześniej w drugiej połowie tygodnia. To będzie dopiero początek całego procesu, który według naszych źródeł powinien zakończyć się dopiero w przyszłym roku.

Mieszane odczucia

Na projekt ustawy branża czeka już od wielu miesięcy. Nowe przepisy mają umożliwić wydzielenie z grup energetycznych elektrowni węglowych wraz z kopalniami i przeniesienie ich do nowo powstałej państwowej spółki. Dzięki temu koncerny pozbędą się węglowego balastu, który coraz mocniej ciąży na ich wynikach – produkcja energii z węgla jest coraz droższa, głównie przez rosnące ceny uprawnień do emisji CO2, a ponadto instytucje finansowe nie chcą już dawać kredytów firmom zależnym od węgla. Z tych też powodów władze Polskiej Grupy Energetycznej alarmowały, że bez wydzielenia aktywów węglowych – i to jak najszybciej – koncernowi grozi upadłość. To głos tej spółki jest najbardziej słyszalny w dyskusji o kierunkach restrukturyzacji branży.

Można spodziewać się, że do gorących zwolenników tego pomysłu dołączy też Tauron, na którego czele niedawno stanął Paweł Strączyński. Wcześniej sprawował on funkcję wiceprezesa PGE. Do jego głównych zadań będzie należało przekonanie do projektu załogi. Związki zawodowe w Tauronie sprzeciwiają się planom podziału grupy i zapowiadają, że w obronie jej integralności są w stanie wytoczyć najcięższe działa, nie wykluczając strajku.

Zachowawczy w swoich ocenach jest z kolei zarząd Enei. Z ostatnich wypowiedzi przedstawicieli zarządu tej spółki wynika, że jest ona w stanie poradzić sobie na rynku i pozyskać środki na inwestycje także bez wydzielenia z grupy „Bogdanki" – najefektywniejszej krajowej spółki węglowej.

Duża niewiadoma

Planowana restrukturyzacja obejmie przede wszystkim PGE, Eneę i Tauron. Jedno z naszych źródeł wskazuje, że do nowej spółki zostaną też przeniesione stare bloki węglowe Elektrowni Ostrołęka, należącej do Energi z Grupy Orlen. Projekt zmian przez ostatni rok zmieniał się wielokrotnie. Pierwotnie w grę wchodziło np. przejęcie ciepłowni Tauronu przez Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo, ale ostatecznie gazownicza spółka wycofała się z negocjacji. Z naszych źródeł wynika, że ciepłownie pozostaną więc w Tauronie.

Wiele wskazuje na to, że do szuflady odłożono też plan konsolidacji grup energetycznych. W marcu tego roku wiceminister aktywów państwowych Artur Soboń powiedział wprost, że resort nie pracuje nad połączeniem Tauronu i PGE.

W sobotnim wywiadzie dla RMF FM minister Sasin powiedział natomiast, że w planach jest dokapitalizowanie sektora. – Chcemy uzyskać od Komisji Europejskiej zgodę na takie dokapitalizowanie, które spowoduje, że nie doprowadzimy do wzrostu cen prądu dla polskich rodzin. Mamy pomysł na taki mechanizm finansowy. Z jednej strony będziemy bezpieczni energetycznie, a z drugiej będziemy bardzo intensywnie inwestować w nowe źródła energii – stwierdził Sasin. Nie wiadomo jednak, czy miał na myśli dotowanie nowej spółki czy raczej zapowiadaną już wcześniej pomoc publiczną dla Polskiej Grupy Górniczej, która jest głównym dostawcą węgla dla krajowej energetyki.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA