fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekologia

Australia kontra kraje Pacyfiku. "Myślicie o gospodarce, my o przetrwaniu"

AFP
Australia, Nowa Zelandia i 16 państw Pacyfiku w czwartek brały udział w Forum Wysp Pacyfiku organizowanym na wyspie Tuvalu. Deklaracja końcowa szczytu w kwestii walk ze zmianami klimatycznymi ma jednak słabszy wydźwięk niż ten, jaki chciały jej nadać wyspiarskie państwa. Powodem jest sprzeciw Australii - informuje CNN.

Kraje Pacyfiku wzywają do jak najszybszej rezygnacji z wykorzystywania węgla w energetyce i stawiania ambitnych celów w kwestii redukcji emisji gazów cieplarnianych. W ubiegłym roku ONZ przyznało, że zmiany klimatyczne są "najpoważniejszym zagrożeniem dla życia, bezpieczeństwa i dobrostanu" mieszkańców państw Pacyfiku. W związku z podnoszeniem się poziomów mórz i oceanów wielu wyspom w tym rejonie świata grozi bowiem zniknięcie pod wodą.

Australia również doświadcza skutków zmian klimatycznych - kraj nawiedzają susze, pożary i powodzie. Aż 64 proc. Australijczyków uważa, że walka ze zmianami klimatu powinna być priorytetem tamtejszego rządu, jednak władze Australii bardzo powoli redukują uzależnienie energetyki i gospodarki kraju od paliw kopalnych. Powód? Węgiel jest drugim najważniejszym towarem eksportowym Australii.

Premier Australii Scott Morrison od lat wspierał lokalne górnictwo. W 2017 roku zaprezentował na forum parlamentu kawałek węgla w odpowiedzi na domaganie się przez opozycję szerszego korzystania przez Australię z odnawialnych źródeł energii. - To jest węgiel, nie bójcie się go, nic wam nie zrobi - mówił wówczas Morrison.

W czasie Forum Wysp Pacyfiku Australia wyraziła obiekcje co do proponowanej skali redukcji emisji gazów cieplarnianych, zmniejszenia zużycia węgla i funduszy przekazywanych ONZ-owskiemu Zielonemu Funduszowi Klimatycznemu.

Opuszczając Forum premier Tuvalu Enele Sopoaga stwierdził, że przywódcy państw Pacyfiku "zrobili co w ich mocy". Potem cytował swoją wymianę zdań z Morrisonem w czasie Forum. - Wy martwicie się o swoją gospodarkę... Ja martwię się o ocalenie mieszkańców kraju - miał powiedzieć premierowi Australii.

Deklarację przyjętą przez uczestników Forum skrytykował też premier Fidżi Frank Bainimarama, który napisał na Twitterze: "Przyjechaliśmy razem, jako przedstawiciele narodów zagrożonych zniknięciem pod wodą, ale niestety ustaliliśmy przedłużenie status quo (...)".

"Rozwodniony język mówiący o klimacie ma swoje konsekwencje - takie jak zalane domy, szkoły, społeczeństwa i cmentarze naszych przodków" - dodał.

Premier Australii oświadczył z kolei, że jest odpowiedzialny przed obywatelami Australii.

Źródło: CNN
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA