fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja i wychowanie

Nadchodzi szkolny chaos - tuż przed 1 września nie wiadomo jak ma wyglądać nauka

Adobe Stock
Część szkół wprowadza rygorystyczny system zmianowy, inne szykują się do nauki hybrydowej. Tuż przed 1 września nie wiadomo nawet, jaka temperatura spowoduje odesłanie dziecka do domu.

Rodziców liczących na to, że ich dzieci w końcu pójdą do szkoły, a oni będą mogli skupić się na swoich zajęciach, czeka zaskoczenie. Na stronach internetowych podstawówek pojawiają się informacje, że ze względu na epidemię przechodzą na system zmianowy. Zajęcia dla części uczniów będą się zaczynać o 7.30, a dla pozostałych po południu, po przeprowadzeniu dezynfekcji. Rodzice grupy popołudniowej będą więc musieli zapewnić pociechom opiekę do rozpoczęcia zajęć. Świetlice zapewnią opiekę tylko uczniom klas 1–3.

– Najgorsza jest niepewność. Start szkoły lada dzień, a wielu rodziców wciąż nie wie, jak pogodzić pracę z wychowaniem dzieci i jak będzie wyglądała nauka – mówi Iga Kazimierczyk, prezeska Fundacji Przestrzeń dla Edukacji.

 

Czytaj też:

Dopiero w połowie sierpnia MEN opublikowało rozporządzenia mające umożliwić dyrektorom szkół organizację bezpiecznego powrotu uczniów do szkół. To dyrektor, znając warunki lokalowe i liczebność klas, ma zastosować rozwiązania, które pozwolą uniknąć zakażeń. Nauka w każdej szkole będzie więc wyglądać inaczej. Do niektórych trzeba będzie np. chodzić w maseczce, do innych bez. W każdej uczniom powinna być jednak mierzona temperatura. Może się więc okazać, że dziecko nie zostanie wpuszczone do placówki. Problem jednak w tym, że wydane przez MEN przepisy nie regulują, jaka temperatura spowoduje, że uczeń nie będzie mógł wejść na teren szkoły. Powszechnie przyjmuje się, że granicą jest 37,5 st. C. Z wyjaśnień opublikowanych przez MEN wynika jednak, że ten limit jest zbyt niski, bo taka temperatura może wynikać ze zdenerwowania czy przegrzania ucznia. Proponuje więc 38 st. C. To limit stosowany przy wpuszczaniu pasażerów do samolotu.

– Przy wysokiej transmisji wirusa wśród dzieci i młodzieży będziemy mieli do czynienia z wysoką falą zachorowań – ostrzega dr Franciszek Rakowski z Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania UW. I dodaje, że z analizy jego zespołu wynika, iż liczba dziennych zachorowań może wzrosnąć nawet do kilku tysięcy przypadków dziennie.

Rodzice powinni się więc liczyć z tym, że dzieci szybko wrócą do nauki zdalnej lub mieszanej – częściowo w szkole, częściowo w domu.

W razie wzrostu ryzyka zakażenia koronawirusem Warszawa stawia na rozgęszczenie uczniów, by część klas z danego rocznika uczyła się zdalnie przez tydzień, a pozostałe w szkole. I tak na zmianę. W Poznaniu już teraz dyrektorzy szykują się na częściowe zamknięcie, ale na razie ma ono dotyczyć szkół ponadpodstawowych. Potrzebna do tego jest zgoda sanepidu. Samorządy bardzo liczą na dobrą współpracę z inspektorami, bo od nich wszystko zależy. Nie ma przy tym jednolitych wytycznych. Decyzja o odesłaniu uczniów do domu może zapaść na podstawie lokalnej sytuacji epidemiologicznej, nawet bez pojawienia się wirusa w szkole.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA