fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dyplomacja

Skłonność do resetów na Bliskim Wschodzie

Delegacja tureckiego MSZ była w środę i w czwartek w Kairze.
AFP
Nie ustaje poruszenie w polityce na Bliskim Wschodzie wywołane działaniami Joe Bidena. Do naprawy stosunków z krajami arabskimi zabrała się Turcja.

Delegacja tureckiego MSZ była w środę i w czwartek w Kairze, a w przyszłym tygodniu szef MSZ Turcji ma polecieć do Rijadu. Egipt i Arabia Saudyjska to dwa kluczowe kraje Bliskiego Wschodu i sojusznicy w walce z tym, co Turcja wspiera.

– Erdogan nie ma pieniędzy i nie ma przyjaciół. Na dodatek Biden wysłał mu jednoznaczny sygnał, uznając ludobójstwo Ormian. Jest więc zainteresowany ociepleniem stosunków z krajami regionu – mówi „Rzeczpospolitej" Said Sadek, politolog z Kairu, podkreślając, że stosunki turecko-egipskie nigdy nie były tak złe, jak w ostatnich latach. W Turcji nie ma egipskiego ambasadora, a w Egipcie tureckiego.

To efekt rewolucji arabskich sprzed dekady. Ankara postawiła na Bractwo Muzułmańskie, które na chwilę doszło do władzy w Egipcie i na dłużej zwiększyło wpływy w innych krajach arabskich, m.in. Libii.

W 2013 r. egipska armia pod wodzą obecnego prezydenta Abd al-Fataha Sisiego obaliła Mohameda Mursiego, prezydenta wywodzącego się z Bractwa. Potem Braci w Egipcie zdelegalizowano i uznano za organizację terrorystyczną. Podobnie postąpiła Arabia Saudyjska.

Gdy Sisi objął władzę, turecki prezydent Recep Erdogan nazwał go tyranem bez legitymacji do rządzenia. Dał schronienie Braciom, którym udało się uciec z Egiptu, także skazanym zaocznie za terroryzm, pozwolił na utworzenie stacji telewizyjnych, zajmujących się atakami na Sisiego.

Niedawno stacje przestały jednak krytykować władze w Kairze, choć nadal istnieją. – Erdogan zrobił pierwszy krok, ale czekamy na następne, z ekstradycją skazanych Braci na czele – komentuje Said Sadek. Media tureckie zapewniały jeszcze parę dni temu, że Erdogan „nie sprzeda Braci".

Turcja i Egipt były też po przeciwnych stronach barykady w konflikcie w Libii. Jednak niedawno doszło tam do powstania rządu jedności narodowej.

Próba resetu turecko-egipskiego to jedno z wielu nowych zjawisk na Bliskim Wschodzie, które obserwujemy po zwycięstwie Bidena. Saudyjczycy zmienili nawet ton wobec śmiertelnego wroga – Irańczyków. Wcześniej zakończyła się izolacja Kataru (wspieranego przez Turcję) przez arabskich sąsiadów znad Zatoki Perskiej i przez Egipt.

Sisi też z niepokojem spogląda na Waszyngton. Nie doczekał się na razie telefonu od Bidena. Poprzednik, Donald Trump, nazywał Sisiego swoim ulubionym dyktatorem.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA