fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dobra osobiste

Polak może ścigać za „polskie obozy” w zagranicznych mediach - opinia rzecznika generalnego TSUE

Fotorzepa, Piotr Guzik
Były więzień Auschwitz może dochodzić sprawiedliwości za „polskie obozy” w niemieckich mediach, choć nie wymieniały go z nazwiska. Polski sąd zdecyduje, czy ma jurysdykcję tej sprawie - informuje "Deutsche Welle".

Rzecznik generalny TSUE Michal Bobek ogłosił we wtorek swoją opinię do nadesłanego z sądu w Warszawie pytania prejudycjalnego, dotyczącego sporu między Stanisławem Zalewskim, byłym więźniem Auschwitz i prezesem Polskiego Związku Byłych Więźniów Politycznych Hitlerowskich Więzień i Obozów Koncentracyjnych (PZBWOK) oraz niemieckim wydawcą portalu Mittelbayerische.de.

W 2017 r. na portalu padło sformułowanie, że siostra bohatera artykułu internetowego „została zamordowana w polskim obozie zagłady Treblinka".

Ten błąd, w którego sprawie interweniował polski konsul w Monachium, poprawiono po kilku godzinach. Zalewski zwrócił się jednak do sądu w Warszawie, by nakazał opublikowanie na stronie Mittelbayerische.de oświadczenia – w sprecyzowanej przez niego formie – przepraszającego go za naruszenie dóbr osobistych, zasądzenie 50 tys. złotych na rzecz PZBWOK oraz o zakazanie rozpowszechniania określeń „polski obóz zagłady" lub „polski obóz koncentracyjny" w odniesieniu do niemieckich obozów na terenie okupowanej Polski.

Jednak ratyzbońska spółka Mittelbayerischer Verlag wniosła o odrzucenie pozwu, powołując się na brak jurysdykcji polskich sądów. Podkreśliła, że artykuł nie dotyczył bezpośrednio Zalewskiego. Ponadto zwróciła uwagę na regionalny profil swej działalności, który obejmuje głównie Górny Palatynat i skupia się na wiadomościach regionalnych podawanych wyłącznie po niemiecku. Sąd okręgowy w Warszawie nie zgodził się z tymi jurysdykcyjnymi zastrzeżeniami i oddalił w 2019 r. wniosek firmy Mittelbayerischer Verlag o odrzucenie pozwu. Ta odwołała się do sądu apelacyjnego w Warszawie, a ten zwrócił się o wykładnię do TSUE.

Rzecznik generalny Michal Bobek w swej opinii tłumaczy, że prawo unijne nie stoi na przeszkodzie, by były więzień Auschwitz dochodził ochrony swych dóbr osobistych w kontekście sformułowań o „polskich obozach" nawet w takich zagranicznych materiałach prasowych, w których nie został „indywidulanie zidentyfikowany". A rozstrzygnięcie, na ile w konkretnej sprawie jest poszkodowany, należy do sądu zajmującego się tą sprawą.

Ponadto Bobek powołuje się na przypomniane w TSUE przez polskie władze orzecznictwo polskich sądów, w którym do katalogu chronionych dóbr osobistych zalicza się tożsamość narodową oraz prawa do poszanowania prawdy o historii narodu. – A zgodnie z polskim orzecznictwem krajowym użycie przymiotnika „polski" przypisuje winę za samo istnienie obozów zagłady grupie osób, które same były więźniami takich obozów, sugerując tym samym, że ofiary były w rzeczywistości sprawcami nieludzkich czynów – przypomina Bobek.

Źródło: dw.com/pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA