fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dla pracownika: jak oszczędzać

Jest projekt ustawy, która zlikwiduje OFE. To pomoże PPK?

Fotorzepa/Jerzy Dudek
Rząd szacuje, że 80 proc. członków Otwartych Funduszy Emerytalnych zdecyduje się na przeniesienie zgromadzonych tam pieniędzy na Indywidualne Konta Emerytalne. Przy operacji tej pobierze 15 proc. prowizji, co w dwa lata da mu 17 mld zł
Jest projekt ustawy, która ma zlikwidować Otwarte Fundusze Emerytalne. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami premiera, pieniądze blisko 16 mln członków OFE mają być przeniesione na ich Indywidualne Konta Emerytalne lub na konta w ZUS. Domyślnie mają trafiać na IKE, jeśli jednak członek OFE złoży specjalną deklarację, pieniądze z jego konta w OFE, pójdą na konto w ZUS. - To będzie swoista prywatyzacja pieniędzy zgromadzonych w OFE. Oddamy te pieniądze Polakom – mówił w kwietniu premier Mateusz Morawiecki.

Opłata w dwóch ratach

Szybko okazało się, że rząd chce mieć udziały z tej prywatyzacji. Od pieniędzy przenoszonych na IKE pobierze więc 15-proc. opłatę, w dwóch ratach: w 2020 i 2021 r. Opłata trafi do budżetu państwa. W ocenie skutków regulacji dołączonej do projektu ustawy w sprawie likwidacji OFE, rząd szacuje, że na przeniesienie pieniędzy na IKE zdecyduje się 80 proc. członków Otwartych Funduszy Emerytalnych. Zapłacą za to rządowi 8,6 mld zł w 2020 r. i 8,4 mld zł w 2021 r. W sumie więc prowizja, którą państwo pobierze za przeniesienie pieniędzy z OFE na IKE sięgnie 17 mld zł.
- Wypłata środków z IKE będzie możliwa po osiągnięciu wieku emerytalnego i będzie wolna od jakiegokolwiek podatku. Z uwagi natomiast na fakt, że emerytury z ZUS są opodatkowane podatkiem dochodowym PIT wg. stawki 18 lub 32 proc., dla zachowania równowagi celowe jest objęcie środków przenoszonych z OFE na IKE jednorazową zryczałtowaną opłatą w wysokości 15 proc. wartości środków na rachunku OFE, rozłożoną na dwie raty - czytamy w uzasadnieniu projektu ustawy. - Gdyby tej opłaty nie było, pieniądze te byłyby uprzywilejowane wobec emerytur wypłacanych z ZUS, które są opodatkowane - tłumaczył to krótko premier Morawiecki.
Pieniądze przeniesione na IKE będą podlegały dziedziczeniu zaś te, które trafią do ZUS – nie. To dodatkowy wabik, który ma zachęcić członków OFE do pozostawienia pieniędzy na IKE.
Aktywa OFE, które mimo wszystko trafią do ZUS, trafią do Funduszu Rezerwy Demograficznej. O tym co się z nimi będzie działo będzie jednak decydował Polski Fundusz Rozwoju, za pośrednictwem swojego TFI. Autorzy projektu tłumaczą też, że „środki OFE są co do zasady zainwestowane na rynku kapitałowym i nie mają postaci gotówki - znacznie utrudnione byłoby więc skierowanie ich do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, ponieważ wymagałoby spieniężenia aktywów, co mogłyby wpłynąć niekorzystnie m.in. na sytuację na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie". Projekt ustawy trafił do konsultacji. Rząd chce żeby wszedł w życie 1 listopada 2019 r.

Likwidacja OFE pomoże PPK?

Eksperci rynkowi namawiali rząd, by jak najszybciej podjął decyzję w sprawie przyszłości OFE. Chodziło o to, by nastąpiło to jeszcze przed uruchomieniem pracowniczych planów kapitałowych. Likwidacja OFE i przekazanie większości zgromadzonych w nim kapitałów członkom tych funduszy ma pomóc w odbudowie zaufania obywateli do rynku kapitałowego i długoterminowego oszczędzania. Pierwsze PPK ruszą w połowie roku, w największych firmach. Pracownicy będą w nich odkładać co miesiąc od 2 proc. do 4 proc. swojej pensji brutto. Pracodawca dołoży im do tego od 1,5 do 4 proc. pensji. Osoby z niskimi zarobkami zamiast 2 proc. odkładać będą 0,5 proc. pensji. Budżet wpłaci każdemu oszczędzającemu 250 zł opłaty powitalnej oraz dodatkowo co roku 240 zł.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA