fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dane osobowe

RODO na wakacjach: wypożyczalniom kajaków i rowerów grożą surowe kary

Fotorzepa/Kuba Kamiński
Właściciel wypożyczalni słono zapłaci, jeśli zażąda od turysty zdeponowania dowodu osobistego.

Wakacyjna wyprawa kajakami, rowerami, przygoda na gokartach. Wielu z nas aktywnie spędza czas wolny. W wypożyczalniach żąda się nie tylko okazania dowodu osobistego, ale też pozostawienia tego dokumentu. Tymczasem przepisy mówią jasno: to naruszenie prawa, za które grożą kary.

Czytaj też:

By zwrócony sprzęt był jak nowy

– Nikt zgodnie z prawem nie może od nas wymagać, byśmy zostawili dokument tożsamości, np. dowód osobisty, paszport, prawo jazdy, w zastaw np. za wypożyczany sprzęt – przypomina Adam Sanocki z Urzędu Ochrony Danych Osobowych.

– Praktyka zatrzymywania dowodu osobistego jako zabezpieczenia wypożyczanego sprzętu jest nielegalna – potwierdza Małgorzata Rothert, rzecznik konsumentów w Warszawie.

UODO ostrzega więc turystów przed pochopną decyzją pozostawiania dokumentu w wypożyczalni. Godzina w szufladzie biura pana wypożyczającego kajaki to wystarczająco długo, by ktoś (niekoniecznie pracownik firmy) skopiował sobie taki dokument. Bywa i tak, że nieuczciwi przekazują nasze dane kolejnym firmom – już bez naszej zgody. I po kilku miesiącach firm dysponujących naszymi danymi jest znacznie więcej, co komplikuje możliwość dochodzenia swych praw i kierowania żądań o usunięcie naszych danych.

Niektóre wypożyczalnie sprzętu rekreacyjnego, np. łódek czy kajaków, chcą kserokopii dokumentu. W takim wypadku turysta ma prawo się sprzeciwić. Nawet gdy przedsiębiorca tłumaczy, że to jest wymagane do dochodzenia ewentualnych roszczeń, np. za zniszczony czy nieoddany sprzęt.

Łamanie dwóch ustaw

Dlaczego tego rodzaju praktyki są nielegalne?

– Stanowi to naruszenie ustawy o dowodach osobistych oraz unijnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych, czyli RODO. W art. 4 ustawa o dowodach osobistych jasno stanowi, że dowód osobisty służy do potwierdzania tożsamości i obywatelstwa polskiego osoby na terytorium Polski, a także do przekraczania granic – tłumaczy Grzegorza Sibiga, adwokat w kancelarii Traple, Konarski Podrecki i Wspólnicy.

– Przepisy określają również, w jakich sytuacjach uprawnione organy mogą zatrzymać dowód, np. po jego uszkodzeniu w celu wymiany. Żaden z przepisów nie przyznaje prawa do zatrzymania dowodu dla potrzeb świadczenia usług – tłumaczy mec. Grzegorz Sibiga.

Żądanie pozostawienia dowodu narusza także co najmniej dwie zasady określone w art. 5 RODO.

Zakres zebranych danych osobowych jest bowiem nieadekwatny do celu zawarcia i wykonania umowy. Natomiast samo wykorzystanie w ten sposób danych z dowodu jest sprzeczne z celem wydania i funkcjonowania w obrocie dokumentu tożsamości. Chodzi tu nie tylko o zatrzymanie dowodu osobistego, ale również o jego skopiowanie.

Z kolei paszport nie jest nawet naszą własnością, ale Rzeczypospolitej Polskiej. Został on nam wydany jedynie w celu przekraczania granicy i pobytu za granicą oraz poświadczania obywatelstwa polskiego, a także tożsamości. Nie można więc nim dowolnie dysponować w innych celach niż te, dla których został wydany.

Dowód? Tak, do wglądu

Czego więc mogą od nas żądać prowadzący różnego typu punkty usługowe?

– Pracownik wypożyczalni może prosić o pokazanie samego dowodu osobistego w celu weryfikacji tożsamości oraz spisać podstawowe dane z niego dla potrzeb zawarcia umowy, takie jak: imię, nazwisko, numer dowodu osobistego, i ewentualnie adres, który jeszcze widnieje w dawniej wydanych dowodach – wyjaśnia Grzegorz Sibiga.

Okazuje się też, że za naruszenie przepisów wypożyczalnia może słono zapłacić.

Z art. 79 pkt 2 ustawy o dowodach osobistych wynika, że zatrzymanie bez podstawy prawnej cudzego dowodu osobistego to wykroczenie.

Za jego popełnienie grozi grzywna do 5 tys. zł lub nawet kara ograniczenia wolności.

Z kolei RODO za przetwarzanie danych osobowych w sposób naruszający art. 5 tego rozporządzenia przewiduje kary finansowe w wysokości nawet 20 mln euro.

W wypadku naruszeń RODO karę nakłada prezes UODO. Do niego również może poskarżyć się każdy turysta.

– Wydaje się, że za pojedyncze przypadki naruszeń związanych z danymi z dowodu kara nie będzie tak wysoka, ale i tak może się okazać dotkliwa – mówi Grzegorz Sibiga.

Na razie skarg do UODO nie było wiele.

– Od początku tego roku do tej pory wpłynęło do nas sześć skarg na „wymuszenie" okazania, kserowania lub deponowania dowodu osobistego (lub innego dokumentu potwierdzającego tożsamość) – wyjaśnia Adam Sanocki z UODO.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA