fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dane gospodarcze

Przemysł nad Wisłą na równi pochyłej

Adobe Stock
We wrześniu 11. miesiąc z rzędu malała aktywność w polskim sektorze przemysłowym. Prognozy przedsiębiorstw dotyczące produkcji w kolejnych miesiącach są najgorsze od co najmniej 2012 r.

Taki pesymistyczny obraz sytuacji w polskim przemyśle wyłania się z wrześniowego odczytu PMI, wskaźnika koniunktury bazującego na ankiecie wśród menedżerów logistyki firm. Jak podała we wtorek firma IHS Markit, spadł on do 47,8 pkt z 48,8 pkt w sierpniu.

Każdy odczyt PMI poniżej 50 pkt oznacza, że w odczuciu ankietowanych menedżerów logistyki przemysł przetwórczy kurczy się w ujęciu miesiąc do miesiąca, wskazania wyższe oznaczają zaś rozwój tego sektora. Dystans do tej granicy jest miarą tempa tych zmian. W tym świetle koniunktura w polskim przemyśle była we wrześniu słabsza niż w sierpniu, ale minimalnie lepsza niż w lipcu, gdy z kolei była najgorsza od ponad sześciu lat.

Coraz mniej zamówień

Ankietowani przez firmę IHS Markit menedżerowie odpowiadają m.in. na pytania o to, jak zmieniły się w ich firmach w porównaniu z poprzednim miesiącem produkcja, wartość zamówień, zatrudnienie, zaległości produkcyjne itp. We wrześniu polskie firmy przemysłowe zgłosiły po raz 11. z rzędu spadek produkcji, co wiązało się z kolejnym spadkiem wartości zamówień zarówno krajowych, jak i eksportowych. Zamówienia ogółem malały w takim samym tempie jak w grudniu 2018 r., który był pod tym względem najgorszym miesiącem od ponad dekady.

Spadek zamówień eksportowych nie dziwi w kontekście recesji w sektorze przemysłowym w Niemczech. Tam PMI we wrześniu był na najniższym od globalnego kryzysu sprzed dekady poziomie 41,4 pkt. To skutek problemów branży motoryzacyjnej, słabnącej koniunktury w Chinach i spowolnienia w globalnym handlu, związanego z brexitem oraz konfliktem USA – ChRL.

Zdaniem Jakuba Olipry, ekonomisty z Credit Agricole Bank Polska, zgłaszane przez polskie firmy przemysłowe osłabienie popytu krajowego to z kolei prawdopodobnie efekt spowolnienia w budownictwie, które bije w wytwórców materiałów budowlanych.

Ankietowanym przez IHS Markit polskim firmom szybko kurczy się lista niezrealizowanych zamówień, co sugeruje, że produkcja będzie malała także w kolejnych miesiącach. – Na razie firmy redukują zaległości produkcyjne, ale brak odbudowy portfela zamówień w najbliższym czasie będzie oznaczał, że dostosowania poziomu produkcji przybiorą na sile – przyznaje Marta Petka-Zagajewska, kierownik zespołu analiz makroekonomicznych w PKO BP.

Takie są też oczekiwania samych menedżerów. Zaledwie jeden na trzech oczekuje, że w horyzoncie 12 miesięcy produkcja wzrośnie. Pod tym względem w przemyśle panuje największy pesymizm od 2012 r., gdy IHS Markit zaczęła pytać polskich menedżerów o prognozy produkcji.

Globalizacja zapaści

W Niemczech niskie odczyty PMI znajdują odzwierciedlenie w danych o produkcji sprzedanej przemysłu, która maleje niemal nieprzerwanie od lata 2018 r. W efekcie pomimo dobrej wciąż koniunktury na tamtejszym rynku pracy, która wspiera wzrost konsumpcji i rozwój sektora usług, nadreńska gospodarka jest na krawędzi recesji.

W Polsce jednak oficjalne dane o produkcji przemysłowej nie potwierdzają jak dotąd obrazu zapaści w tym sektorze, który wyłania się z odczytów PMI. Po wyeliminowaniu wpływu czynników sezonowych i kalendarzowych produkcja sprzedana przemysłu rosła w ostatnich miesiącach w tempie około 3 proc. rok do roku, co oznacza, że sektor ten stracił impet, ale jest daleki od recesji. Także alternatywne wobec PMI ankietowe wskaźniki koniunktury w przemyśle, publikowane przez GUS i Komisję Europejską, pokazują spowolnienie, ale nie zapaść.

– Polskie firmy przemysłowe, które są włączone w globalne łańcuchy dostaw, odczuwają skutki spowolnienia na świecie. PMI daje jednak przerysowany obraz tego zjawiska – mówi „Rzeczpospolitej" Marcin Mazurek, ekonomista z mBanku.

Niska ostatnio wiarygodność PMI nie zmienia tego, że perspektywy polskiego przemysłu są niepokojące. Dotąd jego odporność na kryzys za Odrą można było tłumaczyć tym, że na innych rynkach zbytu koniunktura jest lepsza. Dotyczy to m.in. USA, które są coraz ważniejszym odbiorcą naszego eksportu. We wtorek jednak także stamtąd napłynęły fatalne wieści. Publikowany przez Instytut Zarządzania Podażą (ISM) ankietowy wskaźnik koniunktury w przemyśle (odpowiednik PMI), tąpnął we wrześniu do najniższego od ponad dekady poziomu 47,8 pkt, z 49,1 pkt w sierpniu. To skutek najgłębszego od ponad dekady załamania zamówień z zagranicy.

– Ten odczyt nie wskazuje jeszcze na recesję w całej gospodarce USA, ale jest sygnałem ostrzegawczym. Wojna handlowa sieje chaos do tego stopnia, że zalążki poprawy koniunktury w przemyśle Chin nie przekładają się na koniunkturę w USA. To oznacza, że jeśli załamią się nastroje konsumentów, amerykańska gospodarka znajdzie się w recesji – uważa Ian Shepherdson, główny ekonomista firmy Pantheon Macroeconomics.

Pod wpływem takich doniesień ekonomiści wycofują się z prognoz, wedle których polska gospodarka za sprawą szybkiego wzrostu konsumpcji w II połowie roku miała się rozwijać równie szybko jak w pierwszej, czyli w tempie 4,6 proc. rocznie. – Nadal jednak nie ma powodów obawiać się takiego spowolnienia w Polsce jak w 2012 r. – podkreśla Mazurek.

Siedem lat temu pod wpływem kryzysu fiskalnego w strefie euro i wygaśnięcia boomu inwestycyjnego związanego z Euro 2012, polska gospodarka na kilka kwartałów przestała rosnąć. Teraz pesymiści mówią o stopniowym hamowaniu wzrostu PKB do około 3 proc. w 2020 r. Przeciętnie zaś ankietowani przez „Parkiet" ekonomiści spodziewają się, że w tym roku polska gospodarka urośnie o 4,3 proc., a w przyszłym o 3,3 proc.

Opinia dla „rz"

Michał Dybuła, główny ekonomista BNP Paribas Bank Polska

Pogorszenie koniunktury w światowej gospodarce, a w rezultacie także w Polsce, będzie postępowało. Ale nie jest to preludium kolejnego globalnego kryzysu, tylko zwykłe, cykliczne spowolnienie, którego dołek prawdopodobnie przypadnie w I lub II kwartale 2020 r. W Polsce może to oznaczać wyhamowanie tempa wzrostu PKB do około 3 proc. Wiosną koniunktura zacznie się poprawiać.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA