Wiosną tego roku premier Boris Johnson miał lekceważący stosunek do nowego wirusa, przez pewien czas wierzył wręcz, że sposobem na jego powstrzymanie jest „odporność zbiorowa" – zakażenie w krótkim czasie znacznej części społeczeństwa. W kwietniu sam o mały włos nie padł jednak ofiarą Covid-19 – przez kilka dni pozostawał pod respiratorem. To radykalnie zmieniło jego stosunek do nowej choroby. We wtorek przed niemal pustą Izbą Gmin (z uwagi na wymóg dystansu społecznego) Boris Johnson przybrał bardzo poważny ton.