fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Covid-19

Trzecia fala w natarciu. Zaczyna brakować łóżek covidowych

 Adam Niedzielski
Minister zdrowia Adam Niedzielski podkreślał na konferencji prasowej, że trzecia fala koronawirusa się rozpędza
Rzeczpospolita/ Jerzy Dudek
Znów brakuje łóżek covidowych. Rząd uruchamia 9 szpitali tymczasowych.

– Nie mamy gdzie kłaść chorych, a w innych szpitalach nie ma miejsca – taką deklarację słyszymy z ust lekarzy z większości szpitali w Warszawie i placówek w największych miastach centralnej Polski. W środę resort zdrowia poinformował o 15 698 nowych zakażeniach Covid-19. To blisko dwukrotnie więcej niż dzień wcześniej i o 3,5 tys. więcej niż tydzień temu.

Zbliża się krwotok

– Trzecia fala się rozpędza – przyznał na konferencji prasowej minister zdrowia Adam Niedzielski. Dodał, że w ciągu ostatniego tygodnia lekarze podstawowej opieki zdrowotnej zlecili ponad 110 tys. badań na koronawirusa, co stanowi ponad 20-proc. wzrost w stosunku do poprzedniego tygodnia. Z kolei liczba zajętych łóżek covidowych w ciągu tygodnia wzrosła aż o 2 tys.

– Przekazanie takiego chorego do innej placówki zaczyna być problemem, a sytuacja zaczyna przypominać tę z drugiej fali na jesieni – ostrzega dr Łukasz Jankowski, prezes Okręgowej Izby Lekarskiej (OIL) w Warszawie, która od kilku dni odbiera alarmujące sygnały od lekarzy niemogących znaleźć miejsca dla chorego z objawami koronawirusa. Brakuje ich również w szpitalach tymczasowych.

– Od 27 lutego codziennie przyjmujemy po kilkadziesiąt zgłoszeń ze wszystkich szpitalnych oddziałów ratunkowych w stolicy i całego Mazowsza – Iłży, Ostrołęki, Zwolenia czy Makowa Mazowieckiego – przyznaje dr Artur Zaczyński, dyrektor Szpitala Narodowego w Warszawie, w którym do wtorku do północy zajęte były 162 łóżka. – We wtorek przyjęliśmy 22 na 28 zgłoszonych pacjentów i przygotowujemy kolejny, górny moduł szpitala z miejscem na 150 łóżek, co w sumie da ich 450. Jeśli liczba pacjentów przekroczy 200, będziemy zmuszeni go uruchomić, przenosząc w inne miejsce mieszczący się tam obecnie punkt szczepień – mówi dr Zaczyński. Zaznacza, że woli się przygotować na najgorszy scenariusz. – Chirurg musi być zawsze przygotowany na najgorsze, czyli krwotok. Jeśli jest na niego przygotowany, zwykle udaje mu się go uniknąć. Podobnie my mamy nadzieję, że uda się uniknąć pandemicznego tsunami, ale wolimy być na nie gotowi – tłumaczy dr Zaczyński.

Przed nadchodzącym tsunami zabezpiecza się także resort zdrowia. – W rządowym zespole zarządzania kryzysowego podjęliśmy decyzję o uruchomieniu szpitali tymczasowych w dziewięciu województwach, w tym w pomorskim – powiedział minister zdrowia, dodając, że według wojewodów będą one mogły szybko zacząć przyjmować pacjentów.

Krok od dramatu

Zanim to nastąpi, lekarze prowadzą walkę o godne leczenie pacjentów z covidem. – Jesteśmy o krok od dramatu. Wczoraj jedna z lekarek ściągała respirator na oddział chirurgii dla pacjenta, który nie mógł się doczekać na przeniesienie do szpitala covidowego. Dziś walczymy na SOR o chorych, dla których nie ma miejsca na żadnym z oddziałów – mówi anestezjolog z dużego szpitala w Warszawie.

Zdaniem dr. Łukasza Jankowskiego z OIL w Warszawie, zawiodła organizacja. – W wielu miejscach nie wyciągnięto wniosków z ostatniego roku: brakuje śluz i ścianek oddzielających strefę covidową od czystej. A konieczność przywracania łóżek i oddziałów covidowych po ledwie kilku tygodniach od styczniowego odmrożenia potęguje chaos i niepewność personelu – zauważa dr Jankowski.

Maseczki dla ludzi

Tymczasem rząd stara się zapobiegać zakażeniom. Po zaleceniach dotyczących zastąpienia przyłbic, kominów i szalików maseczkami chirurgicznymi mieszkańcy regionów najbardziej dotkniętych pandemią dostaną 15 mln maseczek z Agencji Rezerw Strategicznych. Województwo pomorskie, w którym w środę odnotowano 1399 nowych zakażeń, dostanie 10 mln maseczek, a warmińsko-mazurskie, gdzie środowych zakażeń było 1132, 5 mln. Agencja przekaże je wojewodom. Jak doprecyzował rzecznik resortu zdrowia Wojciech Andrusiewicz, na każdego mieszkańca przypadać będą cztery maseczki.

Minister zdrowia przypomniał, że każda osoba z pozytywnym wynikiem testu ma prawo otrzymać pulsoksymetr do domu. Dodał, że ramach programu PulsoCare wysłano 230 tys. urządzeń.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA