fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Covid-19

Powtórnie zarażenie COVID-19

Adobe stock
Pacjenci, którzy już raz przeszli COVID-19 ponownie zapadają na chorobę. Przynosi to pytania, na które z powodu skąpej ilości danych, nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Naukowcy bardzo starają się je znaleźć.

"Młody i zdrowy pacjent ponownie uległ zarażeniu COVID-19 po infekcji, którą zdiagnozowano cztery i pół miesiąca wcześniej” - oświadczyli naukowcy z Uniwersytetu w Hongkongu".

Chodzi o przypadek 33-letniego mężczyzny, który za pierwszym razem przeszedł chorobę łagodnie, a za drugim bezobjawowo. Powtórne zarażenie zostało wykryte podczas rutynowych testów po powrocie mężczyzny z Hiszpanii. „Byłam naprawdę szczęśliwa”, mówi w Nature immunolog Akiko Iwasaki z Uniwersytetu Yale. „To podręcznikowy przykład, jak powinna działać reakcja immunologiczna”. Według Iwasaki układ odpornościowy mężczyzny mógł zapamiętać swoje poprzednie spotkanie z wirusem i uderzył, odpierając powtarzającą się infekcję, zanim mogła wyrządzić wiele szkód.

Niestety, kolejne doniesienia (np. pacjent z Nevady) nie były tak optymistyczne, ponieważ pojawiły się przypadki, w których przebieg choroby przy powtórnym zarażeniu był cięższy niż za pierwszym razem. Te przypadki są jednak na razie anegdotyczne. Po prostu jest ich zbyt mało aby wyciągnąć wiążące wnioski na temat długotrwałych reakcji immunologicznych. W nadchodzących tygodniach naukowcy spodziewają się poznać więcej doniesień o reinfekcjach, co z czasem może stworzyć obraz tego, czy świat może polegać na układzie odpornościowym, który zakończy pandemię.

Jak w całej tej zarazie, która jest nowa i przez to słabo zbadana, pojawiają się pytania, bez jednoznacznych oczywistych odpowiedzi. Jak choćby to o powszechność powtórnych zarażeń SARS-CoV-2, a przecież doniesienia o ponownych zarażeniach krążą prawie od początku pandemii. Jednak ostatnie przypadki są pierwszymi, które w jakimś stopniu wykluczają możliwość, że druga infekcja była tylko kontynuacją pierwszej. Aby ustalić, że obie infekcje u każdej osoby były oddzielnymi zdarzeniami, zespoły w Hongkongu i Nevadzie sekwencjonują genomy wirusa z pierwszej i drugiej infekcji. Zespoły znalazły wystarczająco dużo różnic, aby potwierdzić, że oba zdarzenia zostały wywołane przez odrębne warianty wirusa. To jednak nadal nic nie mówi o powszechności reinfekcji. „Przy 26 milionach znanych do tej pory infekcji koronawirusowych na całym świecie, kilka reinfekcji może nie być powodem do zmartwień” - mówi wirusolog Thomas Geisbert z University of Texas Medical Branch. „Potrzebujemy o wiele więcej informacji na temat tego, jak często się to zdarza”. Naukowcy mają nadzieję, że ponieważ pierwsza fala infekcji w wielu krajach przygasała, a testy stały się szybsze i bardziej dostępne, szybko uda się wychwycić ponowne zarażenia, ocenić ich ilość, jakość i konsekwencje.

Kolejnym kluczowym pytaniem wydaje się jakość reinfekcji, czy są one łagodniejsze, czy bardziej poważne niż pierwszy kontakt z wirusem. I tu znowu natrafiamy na problem zbyt małej ilości danych. „Wyciągnięcie wniosków z jednego przypadku jest trudne” - mówi w Nature wirusolog Jonathan Stoye z Francis Crick Institute. „Nie jestem pewien, czy to w ogóle cokolwiek znaczy.” Stoye zauważa, że to jak ciężko poszczególne osoby przechodzą COVID-19 jest bardzo różny i może być odmienny przy powtórnym zarażeniu. Zmienne, takie jak początkowa dawka wirusa, możliwe różnice między wariantami SARS-CoV-2 i zmiany w ogólnym stanie zdrowia pacjenta, mogą mieć wpływ na dotkliwość ponownego zakażenia. Według niego kluczowe jest czy pamięć immunologiczna wpływa na objawy podczas drugiego zarażenia. Ma to ogromne znaczenie dla prac nad szczepionką. Jeśli objawy za drugim razem będą łagodniejsze, tak jak u człowieka z Hongkongu, oznacza to, że układ odpornościowy reaguje tak, jak powinien. „Ale jeśli objawy stale się nasilają podczas drugiej walki z COVID-19, tak jak u człowieka z Nevady, układ odpornościowy może pogarszać sytuację” - mówi Nature immunolog Gabrielle Belz z University of Queensland i Walter and Eliza Hall Institute of Medical Research i przytacza przykłady ciężkiego przebiegu choroby u osób ze zbyt silną odpowiedzią immunologiczną organizmu, która prowadzi do uszkodzenia zdrowych tkanek. Ta wyuczona przy pierwszym kontakcie z chorobą odpowiedź komórek odpornościowych, może prowadzić do nieproporcjonalnej reakcji za drugim razem. Niestety, naukowcy muszą zbadać więcej przypadków powtórnych infekcji aby potwierdzić te spostrzeżenie ponieważ wcale nie są pewni czy to jedyne rozwiązanie zagadki.

Te dwa wcześniejsze pytania prowadzą do kluczowego, czy szczepionka ma sens? Naukowcy mówią tu o różnej trudności opracowania szczepionek. Najłatwiejsze do wykonania, według nich, są te stosowane przeciwko chorobom, w których pierwotna infekcja prowadzi do trwałej odporności i podają tu przykład odry i różyczki. Co nie oznacza, że w przypadku chorób dających możliwość reinfekcji nie można stworzyć skutecznej szczepionki. Po prostu, niektóre szczepionki wymagają innych, bardziej złożonych rozwiązań. Tu znowu daje o sobie znać niedostateczna wiedza o reinfekcjach. Naukowcy muszą nauczyć się wszystkiego o ponownych zarażeniach. To pozwoli im określić jakie reakcje odpornościowe są konieczne dla utrzymania zdrowia. Naukowcy mogą, na przykład stwierdzić, że ludzie stają się podatni na ponowne zakażenie, gdy przeciwciała spadną poniżej pewnego poziomu. Mogliby wówczas opracować swoje strategie szczepień, aby to uwzględnić, dajmy na to, poprzez zastosowanie szczepionki wspomagającej, aby utrzymać odpowiedni poziom przeciwciał. Naukowcy obawiają się jednak, że szczepionki osłabią objawy ale nie zapobiegną drugiej infekcji. To może być korzystne, ale może też spowodować, że zaszczepione osoby będą bezobjawowymi nosicielami SARS-CoV-2, a to może stanowić zagrożenie dla populacji. Szczególnie narażone będą tu osoby starsze, które najsilniej są dotknięte przez COVID-19, a jednocześnie źle reagują na szczepionki.

Inną możliwością jest to, że przeciwciała produkowane w odpowiedzi na SARS-CoV-2 pomagają, a nie walczą z wirusem podczas drugiego zakażenia. Zjawisko to, zwane wzmocnieniem zależnym od przeciwciał, jest rzadkie - ale badacze znaleźli jego niepokojące oznaki próbując opracować szczepionki przeciwko spokrewnionym koronawirusom, odpowiedzialnym za ciężki ostry zespół oddechowy i bliskowschodni zespół oddechowy.

W miarę jak naukowcy gromadzą więcej przykładów reinfekcji, powinni być w stanie uporządkować te możliwości - mówi wirusolog Yong Poovorawan z Uniwersytetu Chulalongkorn w Bangkoku.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA