Jak czytamy w "Brain" u niektórych pacjentów objętych badaniem prowadzonym przez badaczy z UCL, oprócz symptomów infekcji układu oddechowego to właśnie powikłania neurologiczne były pierwszym i najpoważniejszym wskazaniem, że osoby te zakaziły się koronawirusem.
Spośród 43 osób z potwierdzonym COVID-19 lub z podejrzeniem zakażenia koronawirusem, które były leczone w szpitalu UCL, u 10 stwierdzono zespół majaczeniowy, u 12 - zapalenie mózgu, u ośmiu - objawy udaru i u ośmiu - uszkodzenia nerwów.
Wśród badanych była kobieta, która została uznana za ozdrowieńca i odesłana do domu. "Była zdezorientowana i pojawiały się u niej powtarzalne zachowania takie jak zakładanie i zdejmowanie płaszcza raz za razem. Mówiła o halucynacjach - miała widzieć lwy i małpy w swoim domu" - piszą badacze.
Jeden z pacjentów zmarł w wyniku zapalenia mózgu.
Badacze apelują o bliższe przyjrzenie się rzadkiemu i czasem śmiertelnemu schorzeniu określanemu mianem ostrego rozsianego zapalenia mózgu i rdzenia (ADEM). Badacze z UCL stwierdzili dziewięć przypadków ADEM, które zazwyczaj występuje u dzieci, w ciągu pięciu tygodni.
"Na terenie Londynu spodziewalibyśmy się wykryć tyle przypadków w ciągu pięciu miesięcy, co wskazuje, że COVID-19 jest związany z częstszym występowaniem ADEM" - czytamy w artykule opublikowanym w "Brain".
Badacze wyjaśniają, że powikłania neurologiczne są prawdopodobnie wynikiem reakcji układu odpornościowego na zakażenie koronawirusem a nie bezpośrednim efektem działania samego wirusa. Jak podkreślają podobne powikłania neurologiczne obserwowano przy pojawieniu się poprzednich koronawirusów - SARS w latach 2002-2003 i MERS w 2012 roku.
- Biorąc pod uwagę, że choroba towarzyszy nam od kilku miesięcy, możemy nie wiedzieć jeszcze jakie długoterminowe uszkodzenia powoduje COVID-19 - mówi badacz z UCL, Ross Patterson. - Lekarze muszą być świadomi możliwych neurologicznych efektów choroby, ponieważ wczesna diagnoza może przyczynić się do poprawy stanu pacjenta - dodaje.
Badacze podkreślają, że w swoim badaniu skupili się na osobach, u których COVID-19 miał ostry przebieg.