fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Budżet i Podatki

Podatkowa rewolucja PiS będzie sprawiedliwa?

Kościński
Fotorzepa, Robert Gardziński
W Nowym Ładzie nie będzie początkowo obietnicy 30 tys. kwoty wolnej od podatku – ujawnił minister finansów Tadeusz Kościński. Jak wyjaśniał, trzeba zacząć od niższych wartości 10–15 tys. zł.

Planowana przez rząd głęboka reforma podatkowa ma zawierać, wedle przecieków medialnych, m.in. propozycję 30 tys. kwoty wolnej od podatku. Minister finansów Tadeusz Kościński stwierdził jednak w czwartek na antenie Polskiego Radia, że to nie takie pewne.

– To jest jeden z wariantów, który zaoferowaliśmy, ale ja bym nie stawiał najwięcej pieniędzy na taki wariant – mówił Kościński. – Stawiałbym raczej na niższy poziom 15–20 tys. zł na ten moment, a dopiero za rok, jak już wyjdziemy z pandemii, to możemy mieć większe ambicje – zaznaczył.

Kościński podtrzymał za to swoje deklaracje, że system podatkowy należy zmienić w taki sposób, aby był on sprawiedliwy, to znaczy, by osoby mniej zarabiające płaciły procentowo niższe podatki od osób, które zarabiają więcej.

Inaczej mówiąc, minister zapowiedział zwiększenie progresji podatkowej, tak by efektywne stawki podatkowe rosły wraz ze wzrostem dochodów. Dziś taka progresja, jeśli chodzi o łączne obciążenie dochodów z pracy (podatkiem PIT i składkami na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne), występuje, ale jest niewielka, jedna z mniejszych wśród krajów OECD.

– W efekcie, o ile na tle innych państw „bogaci" w Polsce są w miarę nisko opodatkowani, o tyle „biedni" – relatywnie wysoko – wskazywał Jakub Sawulski, ekspert Polskiego Instytutu Ekonomicznego podczas czwartkowej debaty w Senacie „Sprawiedliwe podatki".

Jeszcze gorzej, że w zależności od rodzaju zatrudnienia osoby o wyższych dochodach mogą płacić niższe efektywne stawki. – Przy średnich dochody łączne obciążenie kosztów pracy sięga 37 proc. przy umowie o pracę, ok. 26 proc. przy działalności wykonywanej osobiście i niewiele ponad 20 proc. przy umowie cywilnoprawnej – wyliczał Sawulski.

Jego zdaniem więc jakakolwiek reforma systemu podatkowego powinna przede wszystkim zmierzać do likwidacji tych obecnych „usterek".

– Progresja podatkowa szkodzi, jest najgorszym sposobem opodatkowania – replikował z kolei Robert Gwiazdowski, profesor Uczelni Łazarskiego. – Zwykle podaje się sześć argumentów za systemem progresywnym, a przeciw systemowi proporcjonalnemu (w którym każdy płaci podatek proporcjonalny do dochodów), a każdy z nich jest niesłuszny – przekonywał

Te argumenty to m.in. przekonanie, że taki system umożliwia lepszą redystrybucję dochodów, że jest bardziej sprawiedliwy czy że lepiej realizuję ideę zdolności płatniczej (wedle której każdy powinien być obciążony takimi daninami, jakie są jego możliwości płatnicze).

– W badaniach opinii publicznej to większość Polaków opowiada się za progresją, teoretycznie w myśl zasady, że bogaci powinni płacić ponadproporcjonalnie więcej. Gdy jednak zapytamy się, czy jeśli ktoś zarabia dwa razy więcej, to powinien płacić dwa razy więcej podatków czy trzy razy więcej, to większość wybiera pierwszą odpowiedź. Czyli opowiada się za systemem proporcjonalnym – zaznaczył Gwiazdowski.

– Tylko jakieś 10 proc. Polaków w ogóle wie, jakie podatki płaci, ponieważ są one ogromnie skomplikowane – zauważył dr Sławomir Dudek, główny ekonomista Fundacji FOR. – Mamy różne „stawki" dla młodych i dla starszych, dla pracy na etat czy dla samozatrudnionych, degresywną kwotę wolną, co jest ewenementem na świecie, rolnicy w ogóle nie płacą PIT, itp. Moim zdaniem bez przejrzystego systemu w ogóle nie możemy mówić o sprawiedliwych podatkach – mówił Dudek.

I podkreślał, że reforma podatkowa powinna przede wszystkim skupić się na prostocie systemu oraz odpowiadać na stojące przed nami wyzwania rozwojowe związane z tempem wzrostu gospodarczego oraz kryzysem demograficznym.

– Mimo zasad podatkowych ujętych w Konstytucji RP: powszechności, równości i zdolności płatniczej, konstrukcja podatku dochodowego w Polsce jest niesprawiedliwa i sprzeczna z ustawą zasadniczą – zauważył też prof. Adam Mariański, przewodniczący Krajowej Rady Doradców Podatkowych. – Nasz system nie promuje pracy i nie promuje rozwoju – dodał. I przedstawił siedem postulatów, jak to zmienić. Wśród nich znalazło się m.in. wezwanie do wprowadzenia propocjonalności opodatkowania czy równe opodatkowanie dochodów z takiego samego źródła.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA