fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Budżet i Podatki

Niższy PIT być może dla wszystkich

Adobe Stock
Nie jest jeszcze przesądzone, czy obniżka stawki PIT z 18 do 17 proc. obejmie samozatrudnionych. Za to wiadomo, że zmiany wejdą w życie dopiero w 2020 r.

Obniżenie stawki podatku PIT dla wszystkich osób pracujących zapowiedział premier Mateusz Morawiecki w ramach tzw. nowej piątki PiS. Od razu jednak pojawiły się wątpliwości, co to znaczy „pracujący" i czy obniżka obejmie wszystkich podatników rozliczających się według skali, w tym także mikrofirmy, czy może tylko wybrane grupy.

Różne scenariusze

Ministerstwo Finansów na dziś nie rozwiewa tych wątpliwości. Jak dowiaduje się „Rzeczpospolita", w resorcie analizowane są różne warianty. W jednym ze scenariuszy obniżka stawki dotyczy tylko osób zatrudnionych, uzyskujących wynagrodzenia z pracy najemnej, bo celem zmian ma być przede wszystkim obniżenie klina podatkowego. W innych obejmuje już wszystkich podatników, w tym także samozatrudnionych, ponieważ osoby prowadzące działalność gospodarczą też przecież uzyskują dochody z własnej pracy.

Z naszych informacji wynika, że na szczęście najbardziej prawdopodobny jest ten drugi wariant, nieprzewidujący żadnych wyjątków. Rozstrzygające decyzje jeszcze jednak nie zapadły, a projekt ustawy będzie znany do końca marca.

Najlepiej bez wyjątków

– Jaki powinien być ostateczny kształt obniżki PIT? Nie wyobrażam sobie, by preferencje podatkowe skierowane to były tylko dla pracujących, bez działalności gospodarczej – komentuje Jarosław Neneman, b. wiceminister finansów. Jak wynika z naszych szacunków, co najmniej 300 tys. samozatrudnionych płaci podatek PIT wedle skali (zamiast np. 19-proc. podatku liniowego). Daje im to bowiem możliwość korzystania z różnych ulg – np. na dzieci czy wspólnego rozliczania się ze współmałżonkiem.

Komplikacja systemu

– Wprowadzenie jakiś wyjątków na skali PIT byłoby tworzeniem kompletnego chaosu dla podatników – wyjaśnia Neneman. – Takie rozdzielenie, że samozatrudniony płaci 18 proc. podatku, a pracujący 17 proc. byłoby niesamowitą komplikacją systemu – wtóruje też Grzegorz Soroczyński, główny ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej. Przykładowo, jaki podatek mieliby płacić małżonkowie korzystający we wspólnego rozliczenia, gdy jedno z nich należy do jednej grupy podatników, a drugie – do innej? Może 17 proc., może 18 proc., a może 17,5 proc.? – pyta retorycznie.

– Proponowane przez rząd zmiany i tak już wspierają osoby zatrudnione na etatach poprzez podwyższenie kosztów uzyskania przychodów – podkreśla też Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich. – Mikrofirmy nie korzystają z tej preferencji, więc mogłyby mieć chociaż niższy podatek – dodaje Kozłowski.

Podwyższenie co najmniej dwukrotne kosztów uzyskania przychodów, to także jeden z elementów obietnic wyborczych PiS. Obecnie dla jednej osoby zatrudnionej wynoszą one 1335 zł na miesiąc i są odliczane od przychodu. Kwota ta nie była waloryzowana od dziesięciu lat. Jej dwukrotne podwyższenie oznaczałoby korzyści ok. 20 zł na miesiąc na osobę.

Mnożenie bytów

Eksperci są również zgodni, że rozdzielenie podatników PIT na tych, którzy rozliczają się wedle skali 17 i 32 proc. oraz na tych, którzy rozliczają się wedle skali 18 i 32 proc., było niepotrzebnym mnożeniem różnych form opodatkowania dochodów.

A już dziś jest ich całkiem sporo. Na nieco innych zasadach (jeśli chodzi o ustalanie wysokości dochodów do opodatkowania i kosztów uzyskania przychodów) rozliczają się osoby na etatach, na innych – pracujący na zlecenie czy na umowy o dzieło. Z kolei osoby prowadzące działalność gospodarczą mają do wyboru – ryczałt, kartę podatkową, 19-proc. podatek liniowy lub obecną skalę 18 i 32 proc. Spółki prawa handlowego płacą podatek CIT, który wynosi w zależności od skali obrotów 9 lub 19 proc.

Ciekawe, że jeszcze niedawno resort finansów zapowiadał uproszczenie tego systemu. Kompleksowa reforma podatkowa, nad którą resort miał zacząć pogłębione analizy w 2019 r., miała wprowadzić trzy odrębne systemy: dla dochodów osób fizycznych z pracy, dla dochodów z działalności gospodarczej oraz dla zysków kapitałowych.

Dobra wiadomość

Nie wiadomo jednak, jakie są losy tej koncepcji wobec obecnie wprowadzanych zmian. Warto tu dodać, że nowa piątka PiS to także nowy pomysł zerowego PIT dla młodych, czyli zwolnienie z podatku dochodów z pracy uzyskiwanych przez osoby do 26. roku życia, co jest kolejnym wyłomem w systemie.

– Moim zdaniem rząd przede wszystkim powinien skupić na obniżeniu składek ZUS – zaznacza Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. – To one są głównym elementem kosztów pracy, a także ogromnych ciężarem dla samozatrudnionych – dodaje.

Z informacji „Rzeczpospolitej" wynika, że najnowsze zmiany podatkowe wejdą w życie wraz z początkiem 2020 r., a nie 1 października 2019 r. jak zapowiadał premier Morawiecki, przedstawiając tzw. mapę drogową realizacji swoich obietnic. Obniżenie stawki z 18 do 17 proc. w trakcie roku podatkowego – jak uznał resort finansów – byłoby zbyt skomplikowane dla płatników.

– To bardzo dobra wiadomość, bo doradcy podatkowi właśnie się głowili jak tu w ogóle rozliczać zmieniające się z dnia na dzień podatki – zaznacza Soroczyński.

Bohdan Wyżnikiewicz prezes Instytutu Prognoz i Analiz Gospodarczych

Jestem zdecydowanym przeciwnikiem szatkowania podatników pod względem wysokości płaconych podatków, ponieważ przez takie działania system staje się mniej przejrzysty, bardziej zamazany. A i tak już obecnie jest dosyć mocno skomplikowany. Im bardziej niejasny system podatkowy, tym więcej osób może szukać różnych furtek i sposobów do obniżenia swoich zobowiązań. Najbardziej logiczna byłaby jedna obniżona stawka dla wszystkich grup podatników, choć jak rozumiem, z punktu widzenia resortu finansów ważne są także wpływy budżetowe.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA