fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Budownictwo

Firmy budowlane apelują o kontrakty

123RF
Dłuższy przestój w przetargach na budowę dróg i linii kolejowych może poważnie zagrozić branży.

Skanska – gracz numer jeden na polskim rynku – zwolni 1,2 tys. z 6,5 tys. pracowników. Z kolei gracz numer dwa – Budimex – w I półroczu pokazał bardzo mocne wyniki finansowe i rekordową wartość portfela zamówień. Jak, patrząc na te przeciwieństwa, rysuje się przyszłość branży?

W I półroczu produkcja budowlano-montażowa skurczyła się o 12,5 proc. To głównie efekt wstrzymania rozstrzygania i rozpisywania kontraktów infrastrukturalnych przez GDDKiA i PKP PLK po jesiennych wyborach. Instytucje zostały sparaliżowane przez zmiany w kierownictwie, teraz weryfikują plany inwestycyjne – a czas na wykorzystanie funduszy unijnych ucieka. W oczekiwaniu na wysyp zleceń firmy budowlane zainwestowały w sprzęt i pracowników – a utrzymywanie takich zasobów w gotowości kosztuje.

Sukces i obawa

Skanska decyzję o zwolnieniach tłumaczy koniecznością dostosowania struktur do kurczącego się rynku. Prezes Budimexu Dariusz Blocher spodziewa się, że produkcja budowlano-montażowa w 2016 r. spadnie o 10 proc.

W segmencie budowlanym Budimex pokazał wzrost przychodów o 9,4 proc., do 2,37 mld zł. – Niepokoi nas brak przetargów infrastrukturalnych. Dalszy przestój może mieć poważne konsekwencje dla firm. Spodziewamy się, że nowe kontrakty pojawią się dopiero w przyszłym roku – mówi Blocher.

Jego zdaniem nie ma ryzyka dokonywania takich ruchów jak Skanska. – Z naszej strony ryzyko polega raczej na spadku sprzedaży, podczas gdy zakładaliśmy wzrost. Jeśli jednak do połowy przyszłego roku nie będzie nowych przetargów infrastrukturalnych, to i my będziemy musieli się przyjrzeć wielkości zatrudnienia – dodaje.

Menedżer podkreśla, że czynników ryzyka jest więcej i będą one miały negatywny wpływ na rentowność biznesu. – Firmy są głodne zleceń. Może więc dojść do wojny cenowej w przetargach. Kumulacja prac będzie się wiązać ze wzrostem popytu na materiały i zwyżką ich cen – na razie znajdują się one blisko dna. Podaż wykwalifikowanej kadry robotniczej już teraz jest problemem, będzie też utrudniony dostęp do pracowników z Ukrainy czy Białorusi – mówi Blocher.

Wartość portfela zleceń Budimexu wynosi 9,3 mld zł – prawie trzy razy więcej niż w grupie Skanska.

Dość czekania

– Każda firma realizuje swoje cele. Nie interpretujemy decyzji Skanska jako zapowiedzi kłopotów na rynku – mówi Alfred Watzl z zarządu Strabagu. Przyznaje jednak, że w tym roku przychody grupy prawdopodobnie nie będą wyższe niż w 2015 r. (prawie 4 mld zł).

Jego zdaniem sytuacja może się zrobić groźna. – Jeszcze dwa lata temu perspektywy dla branży do 2020 r. były trochę inne. Firmy według nich robiły plany dotyczące zarówno zatrudnienia, jak i sprzętu, zakupów itp. Strabag jest w dobrej sytuacji, nadal mamy 17 kontraktów w GDDKiA, ale nasze zespoły zatrudnione niedawno na autostradzie A1 czy kończonej autostradzie A4 za chwilę będą potrzebowały nowych zadań. Podobnie w przypadku inwestycji PKP PLK też czekamy i jesteśmy gotowi do ich realizacji – mówi Watzl.

– Priorytetem dla całej branży jest jak najszybsze uruchomienie publicznych inwestycji i przetargów. Jeżeli zastój na rynku będzie długotrwały, a firmy zaczną podejmować decyzje o zwolnieniach, najlepsi fachowcy na rynku zaczną szukać pracy za granicą. Do tego nie można dopuścić – podkreśla menedżer. – Apelowałbym o jak najszybsze działania przywracające publiczny proces inwestycyjny na poziomie krajowym i samorządowym – dodaje.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA