fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

UE uderzy podatkami w plastik, ratunek w recyklingu

Adobe Stock
Europa uderzy podatkami w plastik, nieudolny recykling może kosztować Polskę nawet 2 mld zł rocznie; to piąty wynik w Unii Europejskiej. Branża nie spodziewa się spadku popytu.

Ile będzie nas kosztowało zapóźnienie w budowie sprawnego systemu odzysku opakowań z plastiku – mamy pierwsze sygnały. Polska może płacić nawet 429 mln euro rocznie opłat za opakowania, które nie trafią do przetworzenia.

Jednak dla producentów z sektora tworzyw sztucznych to nie nowe podatki, ale brak sprawnego systemu recyklingu jest dziś problemem. Brak surowca – recyklatu – może nawet hamować rozwój przemysłu lub ograniczać konkurencyjność polskich firm.

Plastik na zakręcie

Tworzywa sztuczne mogą ogłosić koniec wieku niewinności. Od stycznia 2021 r. wejdzie podatek od plastiku, płacony na ogół nie przez biznes, ale przez państwa, na podstawie ilości opakowań, które nie trafią do recyklingu. W wakacje wejdzie dyrektywa 2019/904 ograniczająca zużycie plastiku jednorazowego, jak sztućce czy talerze. Trwają prace nad doszczegółowieniem konwencji bazylejskiej (ograniczającej transportowanie odpadów) pod kątem tego, które odpady mogą być przewożone. Od czwartku trwają unijne konsultacje w sprawie ekoprojektowania.

Czytaj także: Producenci zapłacą za swoje plastikowe opakowania

Tymczasem ostateczny kształt podatku od plastiku nadal się wykuwa. To zresztą chwytliwa nazwa obiegowa, KE nazywa te opłaty „zasobami własnymi" opartymi na niepoddawanych recyklingowi odpadach opakowaniowych z tworzyw sztucznych. Opłaty mają motywować państwa do poprawy systemów recyklingu, a składki – wspierać budżet EU, drenowany przez pomoc antykryzysową. Aktualna stawka 0,8 euro za kg nieprzetworzonych odpadów o mało co nie wzrosła do 2 euro – taka propozycja padła na wrześniowej sesji Parlamentu Europejskiego. Jednak, jak informuje Bruksela, już teraz Polska może być piątym płatnikiem w UE.

– Według wyliczeń bez ulg podatkowych Polska będzie płacić 429 mln euro rocznie, to bardzo dużo, powyżej nas jest tylko kilka krajów: Hiszpania zapłaci 529 mln euro, Włochy 836 mln, Niemcy 1325 i Francja 1370 mln euro rocznie – mówi Konrad Nowakowski, prezes Polskiej Izby Odzysku i Recyklingu Opakowań. Jeśli faktycznie, zgodnie ze stanowiskiem ministerstwa finansów przekazanym „Rzeczpospolitej", Polska zapłaci to z budżetu, to te ok 2 mld zł powinny już być planowane w budżecie na przyszły rok.

Negocjacjom ewentualnych zniżek zaszkodziła fatalna opinia nt. praworządności w Polsce. Podczas wstępnych ustaleń budżetowych na Radzie padły ustne deklaracje, że kraje biedniejsze otrzymałyby redukcję do 50 proc. z tej kwoty, ale Polska oszczędzi wg resortu finansów jedynie 117 mln euro, a może stracić i te zniżki. – W kontekście dyskusji o praworządności coraz głośniejsze są opinie, że tych ulg jednak nie powinno być – mówi Nowakowski.

Można też spodziewać się wzrostu kosztów gospodarki odpadami. Wspomniana dyrektywa o jednorazowym plastiku wymusi przymocowanie korków do butelek od napojów, a zmiana linii produkcyjnych kosztuje. Wzrost kosztów wywoła planowane połączenie pliku kontrolnego (JPK) z ewidencją odpadową prowadzoną w elektronicznej bazie danych o odpadach (BDO). To obciąży recyklerów, którzy prawdopodobnie zażądają więcej pieniędzy od firm wprowadzających opakowania na rynek.

Popyt będzie – dajcie recyklat

Firmy z sektora tworzyw sztucznych nie spodziewają się spadku popytu na swoje produkty, niektóre, jak dostawcy części do samochodów elektrycznych, czekają raczej na eldorado. Zauważają, że zmiany już są – rosną wymagania klientów co do używania recyklatu w produktach.

– W zakresie popytu na opakowania z tworzyw nie spodziewamy się spadku popytu – mówi Lech Skibiński, prezes giełdowej Korporacji KGL. O podatki od plastiku się nie martwi, bo jego firma może produkować opakowania w 100 proc. z recyklatu i pracuje nad kolejnymi. – Opracowujemy technologię produkcji folii monomateriałowej z poliestrów, zdatną do pełnego recyklingu, która nadaje się na termoformowalne opakowania MAP dla żywności – mówi Skibiński.

– Dla nas trend przechodzenia na samochody elektryczne jest świetny, robimy do nich dużo więcej części niż do standardowych, te auta muszą być bardziej wyizolowane, lżejsze – mówi Przemysław Skrzydlak, prezes giełdowej spółki Izoblok. Widzi nowy trend w motoryzacji: używanie materiałów z recyklingiem, pierwsi klienci już oczekują części z 25-proc. udziałem recyklatu. Spodziewa się, że w ciągu trzech lat będzie tego wymagała większość odbiorców, co może pociągnąć za sobą wzrost cen aut, bo produkty z recyklatem są o ok. 20 proc. droższe. Problem to chwilowy zastój w branży. – Na razie branża jest jeszcze w kryzysie i musimy poczekać, aż auta elektryczne wyprą spalinowe – mówi Skrzydlak.

Grzegorz Tajak, prezes spółki ERG, notowanego na GPW producenta folii dla rolnictwa, też jest spokojny o popyt. Jednak dziś jego zdaniem cała UE nie jest gotowa infrastrukturalnie do wprowadzenia podatku od plastiku, bo do tego potrzebna jest, nieistniejąca, spójna struktura Gospodarki Obiegu Zamkniętego, obejmująca cały proces od wytworzenia produktu do zwracania odpadu do ponownej produkcji. Opakowanie musi być z góry zaprojektowane do recyklingu, niezbędne są odpowiednie technologie recyklingu i spójny system selektywnej zbiórki odpadów. – W tej chwili ani UE, ani Polska takich systemów nie posiadają – mówi Tajak.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA