fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Współpraca nauki z biznesem mocno kuleje

123RF
Choć rośnie zainteresowanie środowisk akademickich kooperacją z przedsiębiorcami, to nadal transfer wiedzy do technologii trafia na zbyt wiele raf. Problemem są: mentalność, pieniądze i przepisy.

Międzynarodowy potencjał badawczy polskich jednostek naukowych i przedsiębiorstw jest dziś bardzo niski. Potwierdza to diagnoza współpracy sektora nauki i biznesu przeprowadzona przez Fundację Inventity i firmę Taylor Economics, do której dotarła „Rzeczpospolita".

– Potrzebujemy stabilnych regulacji i czynników motywujących do takiej współpracy –komentuje wyniki badań Wojciech Szapiel, prezes Inventity.

Brakuje bodźców

Badania przeprowadzono w 28 centrach transferu technologii (CTT), czyli jednostkach, które zostały utworzone na uczelniach, aby pełnić funkcję działów sprzedaży nauki. Okazuje się, że wciąż są poważne bariery współpracy środowisk akademickich z biznesem. A to tu mają się wykuwać polskie innowacje.

Z raportu wynika, że brakuje nie tylko bodźców, które skłaniałyby naukowców do współpracy z firmami, ale również umiejętności menedżerskich w ośrodkach CTT. Środowisko akademickie twierdzi z kolei, że na rynku jest deficyt atrakcyjnych ofert współpracy z gospodarką.

Na rafy trafiają też sami przedsiębiorcy – mówią o niesprzyjających regulacjach podatkowych i braku wiedzy o tym, jakie badania prowadzone są na uczelniach. Wskazują też na problemy finansowe, które uniemożliwiają inwestowanie w projekty badawczo-rozwojowe. – Podczas rozmów z inwestorami lub potencjalnymi klientami, którzy byliby skłonni wyłożyć pieniądze na doprowadzenie produktu do gotowości sprzedażowej, zauważyliśmy problem związany z poziomem finansowania, który w naszym przypadku wymaga minimum kilku milionów złotych – zauważa Tomasz Borejko z ChipCraft, firmy z branży projektowania układów scalonych.

Jak zaznacza, barierą jest też czas potrzebny na dokończenie prac B+R oraz opracowanie produktu końcowego. – Przy tego typu projektach to 2–3 lata. Przy tak długim okresie zwrotu z inwestycji bardzo trudno znaleźć w Polsce pieniądze na rozwój sprzętu – dodaje.

Dagmara Krzesińska, prezes Koalicji na rzecz Polskich Innowacji, jest jednak optymistką. – W Polsce funkcjonuje ekosystem wsparcia innowacji dla naukowców, którzy chcą wdrażać wyniki swoich prac badawczych, jednak przed nami jeszcze wiele pracy, aby działał on w pełni efektywnie – przyznaje.

Jak tłumaczy, dziś pracownicy naukowi mają dostęp do wielu narzędzi wsparcia: grantów, doradztwa, mentoringu, programów akceleracyjnych. – Kluczowe jednak wydaje się, aby pamiętając o roli nauki podejmującej wyzwania w obszarach, którymi biznes się nie zajmuje, poszukiwać synergii i odpowiadać na potrzeby rynku – zauważa. Jej zdaniem dobrym kierunkiem jest program doktoratów wdrożeniowych. – Wspieranie i ewaluacja takich projektów może być odpowiedzią na potrzeby wielu branż – przekonuje.

Fuzje czy współpraca

Diagnoza przeprowadzona przez Inventity i Taylor Economics wskazuje co prawda, że w ostatnich latach coraz więcej naukowców decyduje się na współpracę z przedsiębiorstwami, ale rysuje dość ponury jej obraz. Wojciech Szapiel uważa, że chcąc ten stan zmienić, należy pomyśleć o innym sposobie premiowania.

– Takim, który doceniałby zarówno naukowców nastawionych na komercjalizację, osiąganie rezultatów w postaci patentów międzynarodowych, jak i tych, którzy chcą się rozwijać w zakresie badań podstawowych i dydaktyki – tłumaczy nasz rozmówca.

Raport wskazuje, że to, co najbardziej motywuje naukowców do współpracy z biznesem, to gratyfikacja finansowa oraz możliwość komercyjnego wykorzystania wyników badań, dzięki czemu mogą one zostać wypromowane w znacznie szerszym kręgu.

W procesie transferu technologii krytyczną rolę odgrywają jednak odpowiednio zarządzane CTT tworzone w strukturach uczelni. – To one układają współpracę między jednostkami naukowymi a przedsiębiorstwami, dlatego budowanie silnych ośrodków odpowiedzialnych za komercjalizację jest kluczowe – podkreśla Szapiel.

Według niego, jeśli transfer technologii okazuje się nieefektywny, warto połączyć mniejsze centra z tymi o większym potencjale, z większym dostępem do projektów. Ale nie wszyscy zgadzają się z koncepcją fuzji. Robert Dwiliński, członek Rady Porozumienia Akademickich Centrów Transferu Technologii (PACT), uważa, że łączenie centrów lub spółek celowych przez kilka uczelni byłoby trudne ze względu na kwestie związane z zaufaniem i odpowiedzialnością za procesy transferu. – Na tym etapie zaawansowania, na jakim jesteśmy w zakresie transferu wiedzy z uczelni do gospodarki, najważniejsze jest tworzenie platformy współpracy dla wszystkich jednostek, które na uczelniach odpowiadają za procesy komercjalizacyjne – przekonuje.

Małe efekty za duże pieniądze

Polska innowacyjność na tle UE wypada bardzo blado. Bolączką jest m.in. niższy od unijnej średniej poziom zatrudnienia w przemyśle w branżach wysoko i średnio technologicznych, a także usługach opartych na wiedzy. Dane Eurostatu pokazują, że udział produktów wysoko technologicznych w rodzimym eksporcie wynosi ledwie 8,5 proc., a więc jest dwukrotnie niższy od średniej UE. Nakłady wewnętrzne na B+R stanowią 0,97 proc. PKB, to sporo mniej niż choćby w Czechach, Estonii czy na Węgrzech. Trudno się więc dziwić, że Polska zajmuje dopiero 25. pozycję w europejskim rankingu Innovation Scoreboard 2017.

Polska obecnie ma ok. 60 instrumentów publicznego wsparcia innowacji. Jednak ich wykorzystanie budzi kontrowersje. NIK skontrolował 13 programów pomocowych i wykazał brak przemyślanej strategii. Pieniądze, zamiast trafiać na projekty o wysokim potencjale, przeznaczane są na te o małym znaczeniu dla rodzimej gospodarki.

Kaja Prystupa-Rządca ekspert zarządzania, Akademia L. Koźmińskiego

Mimo wielu zachęt i zmian ustawodawczych współpraca między uczelniami a sferą biznesu nadal jest problematyczna. Istnieje wiele barier, które znajdują się poza obszarem legislacyjnym. Ze strony uczelni to nadmierna wewnętrzna biurokracja, powolne tempo podejmowania decyzji, czy kulturowo zakorzenione przeświadczenie o roli naukowca oddanego wyłącznie nauce. Po drugiej stronie są firmy, które obawiają się zaangażowania w pracę z uczelniami właśnie z tych powodów. Przedsiębiorstwa nie dostrzegają korzyści ze współpracy. Obu stronom brakuje zaufania, które jest konieczne dla pomyślnej kooperacji.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA