fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Firmy znad Wisły mogą skorzystać na europeizacji

Adobe Stock
Unijny projekt zwiększenia produkcji leków w Europie to ogromna szansa dla Polski – uważa branża. Zwraca też jednak uwagę na wzrost kosztów.

Ponad 8 mld dol. mogłaby zyskać rocznie polska gospodarka, gdyby dostawy z Chin zastąpiła produkcja z Europy Środkowo-Wschodniej – szacuje Polski Instytut Ekonomiczny. Mocno zależna od importu jest m.in. farmacja. Kilka dni temu sześć państw członkowskich (w tym Polska) podpisało list z apelem o „europeizację" w tym obszarze.

Sektor może zyskać

Branża zgodnie ocenia, że unijny projekt to ogromna szansa dla naszego kraju.

– Potrzebujemy rozwoju tego sektora ze względu na bezpieczeństwo lekowe, które – jak dobitnie pokazała pandemia – powinno być równie ważne dla państwa, jak bezpieczeństwo energetyczne czy militarne – komentuje Sebastian Szymanek, dyrektor generalny firmy Polpharma Polska. Dodaje, że globalne łańcuchy dostaw, które dla wielu firm były wcześniej źródłem efektywności, stały się teraz istotnym ryzykiem dla utrzymania produkcji leków na poziomie lokalnym. Projekt dotyczący „europeizacji" jest też ważny ze względów gospodarczych – szczególnie teraz, gdy czeka nas recesja. Produkcja leków jest nie tylko jednym z najbardziej nowoczesnych sektorów gospodarki, ale też wytwarzającym dużą wartość dodaną.

– Musimy zrobić wszystko, aby jak największy strumień unijnych środków, które mogą wesprzeć ten cel, trafił do naszego kraju. Warto być aktywnym uczestnikiem rozmów, bo przywrócenie produkcji, chociażby substancji czynnych, wymaga ogromnych nakładów i bez wsparcia rządu i UE będzie niemożliwe – podkreśla Szymanek. Wtóruje mu Paweł Roszczyk, członek zarządu firmy Adamed Pharma.

– Potencjał rynku farmaceutycznego w Polsce jest ogromny – a takie firmy jak Adamed to szczególne miejsce na mapie gospodarki Polski – mówi Roszczyk. Dodaje, że obecnie dyskutowane mechanizmy unijne to szansa, aby produkcja farmaceutyczna rozwijała się właśnie w naszym kraju.

– Jednak bez wzmocnienia krajowych firm takimi instrumentami jak od dawna postulowany Refundacyjny Tryb Rozwojowy przegramy wyścig z europejskimi koncernami i bardziej rozwiniętymi gospodarkami – przestrzega.

Koszty pod lupą

Na istotną kwestię uwagę zwraca Krzysztof Kopeć, prezes Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego: przeniesienie produkcji leków oraz substancji do ich wytwarzania z Azji do Europy spowoduje, że będą one droższe.

– Dziś jednak wszystkie kraje UE są świadome, że bezpieczeństwo lekowe ma swoją cenę. Dlatego Unia musi wprowadzić rozwiązania, które spowodują, że wyższe koszty wytwarzania leków nie uderzą w pacjentów i nie będą hamowały inwestycji w produkcję farmaceutyczną w Europie – mówi prezes PZPPF. Jego zdaniem potrzebne są systemowe rozwiązania chroniące rynek wewnętrzny UE, pacjentów i europejskich producentów, np. system dopłat na wzór wspólnej polityki rolnej UE. Chodziłoby o dopłaty dla tych wytwórców, którzy produkują w Europie, decydując się na wyższe koszty z tym związane.

Na kwestię kosztów uwagę zwraca też Wiesław Żyznowski, prezes Mercator Medical, czyli firmy zajmującej się produkcją rękawic. To produkt, na który w okresie epidemii jest prawdziwy boom.

– Jednorazowe rękawice medyczne i ochronne są produkowane niemal wyłącznie w kilku krajach Azji Południowo-Wschodniej i w Chinach. Ich produkcja w Europie byłaby możliwa pod względem technicznym i organizacyjnym, ale jej koszty byłyby wyższe w porównaniu z analogicznymi kosztami azjatyckimi przede wszystkim co do robocizny, podatków i ochrony środowiska – wymienia szef Mercatora. Dodaje, że taka produkcja byłaby sensowna tylko wtedy, gdyby wsparto ją środkami publicznymi.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA