fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Powtórka wakacji z koronawirusem. Polacy ostrożnie rezerwują

Adobe Stock
Polacy jak na razie bardzo ostrożnie podchodzą do rezerwowania wyjazdów wakacyjnych. Wyraźnie czekają na jakiekolwiek sygnały, że tego lata – tak samo jak rok temu – dojdzie do spadku zachorowań.

I że będą bezpieczniejsi, bo jest nadzieja, że do urlopowego szczytu w lipcu i sierpniu większość z nich zdąży się zaszczepić. Wtedy, po powrocie do kraju, gdyby nawet sytuacja epidemiczna się pogorszyła, nie grozi im kwarantanna.

– Osoby zaszczepione są obowiązane udokumentować funkcjonariuszowi Straży Granicznej szczepienie przeciwko Covid-19 zaświadczeniem o wykonaniu tego szczepienia wystawionym w języku polskim albo w języku angielskim. Honorowane są zarówno zaświadczenia w formie papierowej, jak i elektronicznej – mówi „Rzeczpospolitej" porucznik Dagmara Bielec-Janas, rzeczniczka komendanta Nadwiślańskiego Oddziału Straży Granicznej.

Kuszenie cenami

Już dziś jednak widać, że – przynajmniej w tym sezonie – podstawowym dokumentem, umożliwiającym zagraniczne wakacje, będzie jednak zaświadczenie o negatywnym teście na koronawirusa.

Biura podróży kuszą najrozmaitszymi ofertami. Proponują niewielkie zaliczki na wakacje i możliwość bezkosztowej zmiany terminu wylotu. W ten sposób, wydając kilkaset złotych na 10–15 proc. zaliczki, można zarezerwować sobie wakacje po interesujących cenach. Coraz więcej jest opcji dodatkowych ubezpieczeń, w tym takich, które umożliwiają bezkosztową rezygnację z podróży dosłownie w ostatniej chwili. I nie są one tak drogie, jak w przeszłości. Np. przy wyjeździe dwóch osób na dwa tygodnie w sierpniu do Egiptu, płacących za pobyt łącznie 8 tys. zł, jest to wydatek ok. 200 zł. Tyle że jest to kolejny wydatek, bo w przypadkach niektórych biur podróży (i kierunków) trzeba jeszcze pokryć koszty testów.

– Widać wyraźnie, że turyści poszukują na wakacje krajów, które ułatwiały dostanie się do nich, oferując np. testy antycovidowe na lotnisku przylotowym. Tak jest w Turcji i Egipcie. Bądź biura podróży rekompensowały turystom ich koszt lub też zapowiedziały podjęcie środków maksymalizujących bezpieczeństwo turystów – np. priorytetowe szczepienia personelu obsługującego branżę turystyczną, jak jest to w Grecji, lub możliwe zwolnienie turystów z obowiązkowych testów, jeśli podróżują oni z biurami podróży. Tak było w wypadku Tunezji – mówi Radosław Damasiewicz, prezes Travelpanet.pl.

To dlatego nie zaskakuje odległe miejsce w rankingu najpopularniejszych kierunków wakacyjnych tak lubianej przez Polaków Bułgarii (3,7 proc.), z której nie popłynęły na razie podobne, silne komunikaty. W zestawieniu Travelplanet.pl Bułgaria znalazła się w turystycznych preferencjach za Polską, która we wczesnych rezerwacjach na lato po raz pierwszy znalazła się w pierwszej dziesiątce. To efekt po części zniechęcenia do przechodzenia procedur testowych przed oraz – na chwilę obecną – po powrocie z zagranicznych wakacji oraz przeświadczenia, że lepiej ewentualne zakażenie przechorować w domu.

Test obligatoryjny

– Niewykluczone, że przynajmniej na jakiś czas test na Covid-19 stanie się elementem składowym pakietu turystycznego, tak jak obowiązkowe ubezpieczenie. To pociąga za sobą koszty, które w ostatecznym rozrachunku poniesie klient biura podróży. Rzecz w tym, by skala tych dopłat była jak najmniejsza. Touroperatorzy mają większe możliwości niż pojedynczy turyści, by wynegocjować lepsze stawki testów antycovidowych dla klientów. Przestrzeń do negocjacji jest, skoro test PCR na Lotnisku Chopina kosztuje 520 zł, w Modlinie 450 zł, we Wrocławiu 350 zł, a w Poznaniu 290 zł – wskazuje Radosław Damasiewicz. Jego zdaniem ewentualne wpisanie do rządowych tarcz wsparcia w postaci współfinansowania testów dla turystów, bądź specjalnych stawek dla klientów biur podróży, byłoby rzeczywistym impulsem dla wydobycia branży z zapaści.

Na niepewności związanej z wyjazdami zagranicznymi korzysta Polska. – Już teraz mamy o 30 proc. więcej rezerwacji na wakacje niż w tym samym czasie w zeszłym roku. I aż 80 proc. z nich odbywa się przy wykorzystaniu bonu turystycznego. Na liście najpopularniejszych miejscowości niezmiennie są Kołobrzeg, Międzyzdroje czy Trójmiasto, ale większe niż zazwyczaj jest też zainteresowanie ośrodkami w górach. A zamiast odwoływać niewykorzystane w sezonie zimowym rezerwacje, goście decydują się najczęściej przełożyć je właśnie na wakacje – mówi Natalia Jaworska, ekspert w Noclegi.pl.

Ta elastyczność ze strony właścicieli i obiektów, jak i samych gości jest najlepszym dowodem, że nauczyliśmy się żyć z pandemią i dostosowywać swoje plany do zmieniających się okoliczności.

– Na popularność wakacji w Polsce wpływają też ceny, niższe niż w ubiegłym sezonie. W Zakopanem średnia cena za nocleg dla jednej osoby spadła z 62 zł w ubiegłym roku do 58 zł w tym sezonie, w Kołobrzegu z 69 zł do 64 zł, a w Gdańsku z 84 zł do 75 zł – mówi Natalia Jaworska.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA