fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Ruch z nadzieją w drugie stulecie

Fotorzepa, Marta Bogacz
Rynek dystrybucji jest w tej chwili oceniany na 2 mld złotych rocznie. Będziemy walczyć o miejsce Ruchu na tym rynku – mówi Miłosz Szulc, prezes spółki.

W połowie zeszłego roku Ruch znalazł się w potężnych tarapatach. Narastające od lat zadłużenie przekroczyło 500 mln zł. Firma straciła zdolność obsługiwania zadłużenia. Nie miała pieniędzy na bieżącą działalność, nie płaciła wydawcom prasy. Dwóch wierzycieli złożyło do sądu wnioski o ogłoszenie upadłości. W odpowiedzi Ruch wystąpił do sądu z wnioskiem o przyspieszone postępowanie układowe obejmujące 27 największych wydawców, posiadających wierzytelności w wysokości co najmniej miliona złotych.

W październiku z funkcji prezesa spółki ustąpił Igor Chalupec, w ratowanie firmy i poszukiwanie inwestora włączył się największy wierzyciel, państwowy Alior Bank, i wydawcy prasy. Wierzyciele dostali propozycję zwrotu części zaległych pieniędzy, do porozumienia na razie nie doszło. Nowe władze spółki wierzą jednak, że nie wszystko stracone. – Gdybyśmy nie wierzyli w poprawę sytuacji i nie mieli pomysłu na poprawę sytuacji w firmie, nie byłoby nas tutaj – mówi prezes Ruchu Miłosz Szulc.

Paczka w Ruchu

Firma obsługuje w tej chwili około 17 tys. punktów sprzedaży prasy i 8 tys. miejsc, do których dostarcza prenumeratę. Jej sieć dystrybucji jest niepowtarzalna.

– Ruch posiada najlepiej rozwiniętą w kraju logistykę związaną z dystrybucją prasy. Niewyrażoną nawet udziałami w rynku, bo do nas należy 30 proc. Nasza sieć była budowana w oparciu o realizację pewnego rodzaju misji, polegającej na chęci dostarczenia prasy każdemu, kto jej potrzebuje – również w lokalizacjach, w których dostarczanie prasy nie opłaca się naszej konkurencji rynkowej. W praktyce jesteśmy w stanie dotrzeć do każdego miejsca w kraju – mówi Tomasz Swat, członek zarządu Ruchu.

To jednak z przyczyn problemów spółki z rentownością, bo nie każda dostawa do najdalej położonej lokalizacji w Polsce znajduje uzasadnienie finansowe. Przed laty, gdy rynek prasy wyglądał inaczej, nakłady były wyższe, a ludzi, którzy kupowali prasę, było więcej, nie stanowiło to dla kolportera aż tak poważnego problemu.

– Szanując misyjną stronę Ruchu, staramy się też podchodzić do tego biznesowo. Jakoś pogodzić te dwie strony – mówi Tomasz Swat. – Gdybyśmy przykładali wagę jedynie do liczb i wskaźników, moglibyśmy powiedzieć, że rezygnujemy z pewnych obszarów Polski, nie jeździmy w soboty itp. Ale to taki model podejścia do rynku świadczy o naszej przewadze konkurencyjnej. Inni dystrybutorzy tego nie robią – dodaje.

Od pewnego czasu Ruch stara się aktywnie działać na innych rynkach, aby zdywersyfikować źródła przychodów. Tak pojawił się projekt Paczka w Ruchu, czyli usługi kurierskie świadczone przez Ruch. Udział w tym segmencie rynku rośnie o 100 proc. rok do roku i jest uzupełnieniem dla kolportażu prasy. Rynek usług kurierskich jest już podzielony między pięciu graczy i Ruch musi walczyć o miejsce dla siebie. Firma oferuje nadanie i odbiór paczki w kioskach oraz punktach partnerskich, których w całym kraju jest ponad 3200. – Dzięki temu można samemu odebrać paczkę, na przykład w czasie powrotu z pracy. To, co oferujemy, jest więc zbliżone do paczkomatu – mówi Tomasz Swat.

Orlen i Poczta

Firma nie rezygnuje z dystrybucji prasy. To ciągle ważny filar jej biznesu. Dużym obciążeniem było jednak dla niej przejście na zaliczki wobec wydawców. Nie była w stanie realizować swoich zobowiązań wobec wydawców, więc ci obcięli nadziały prasy. W grudniu spadły do 14 mln egzemplarzy, choć w czerwcu zeszłego roku sięgały 36 mln. W styczniu było już lepiej – 21 mln.

– Walczymy o nadziały prasy. Mamy sprawnie działający system, czyli sieć dystrybucji w całej Polsce, chodzi o to, by ją zapełnić – mówi Miłosz Szulc. Odbiór spółki wśród wydawców się poprawia. Nadziały wracają. – Mamy kredyt zaufania wydawców. Mamy praktycznie wszystkie tytuły, a tam gdzie jeszcze mamy utrudnienia, rozmowy trwają – mówi Tomasz Swat. – Wydawcy widzą, że jest lepiej, mamy nadzieję, że nam ufają, wierząc w poprawę naszej sytuacji. – Bagaż zadłużenia, które się za nami ciągnie, i otwarte postępowania układowe sprawiają, że choć poprawiamy wyniki z działalności operacyjnej, to nie jesteśmy w stanie ich samodzielnie obsłużyć – mówi prezes Szulc.

Z końcem stycznia firma przedstawiła sędziemu komisarzowi plan restrukturyzacyjny. – Złożyliśmy też wniosek o otwarcie drugiego przyspieszonego postępowania układowego obejmującego średnich i mniejszych wydawców. Do końca lutego potrwa szczegółowe badanie firmy pod kątem jej kondycji handlowej i finansowej. Mamy dwóch potencjalnych inwestorów, czyli PKN Orlen i Pocztę Polską. Spodziewamy się, że do końca miesiąca otrzymamy od nich oferty – mówi Miłosz Szulc.

Inwestorem może zostać jedna z tych firm, ale mogą też wejść do Ruchu obie. Stacje Orlenu już poszerzyły sieć punktów dystrybucji Ruchu. – Podpisaliśmy umowę. Jesteśmy mniej więcej na blisko połowie stacji Orlenu – mówi prezes Szulc.

– Mamy ambitny, ale realny plan wyprowadzenia firmy z trudnej sytuacji. Chcemy nie tylko utrzymać sieć dystrybucji, ale także ją rozwijać. Planujemy zwiększyć obecność na rynku logistyki kontraktowej. Będziemy aktywnie działać na rynku sprzedaży detalicznej. Chcemy działać, tak by nie spełnił się czarny scenariusz, w którym wieszczyło się koniec Ruchu w rocznicę 100-lecia jego działalności na rynku – mówi prezes.

Władze spółki twierdzą, że ich celem jest rozwijanie firmy, a nie tylko jej utrzymanie. – Ruch ma cały czas potencjał pozyskiwania rocznie miliarda złotych z rynku. Niejedna spółka chciałaby osiągać takie obroty – twierdzi prezes Szulc. – Plan finansowy zakłada, że jeśli to wszystko się uda, w czerwcu bylibyśmy w stanie oddłużyć spółkę. W listopadzie, grudniu ubiegłego roku często padało pytanie ze strony naszych partnerów, czy współpracować z Ruchem. Teraz pytanie nie brzmi czy, tylko jak współpracować z Ruchem – mówi prezes Szulc.

Marek Frąckowiak dyrektor generalny Izby Wydawców Prasy

Ruch jest ważny dla wydawców. Oczywiście zniknięcie jednej firmy kolporterskiej nie oznacza całkowitej katastrofy. Są inne firmy, które w dodatku mają większe udziały w rynku. Ruch jest jednak winny wydawcom ogromne pieniądze. Mamy nadzieję przynajmniej na zwrot części tych kwot. Co prawda program restrukturyzacji tej firmy przewiduje umorzenie większości długów, co jest dla nas złą wiadomością, ale lepiej odzyskać coś niż nic. Upadek Ruchu oznaczałby też załamanie części sieci dystrybucyjnej. Pozostali kolporterzy nie są w stanie przejąć całych nakładów. Co więcej, Ruch dociera do wielu miejsc w kraju, do których inni dystrybutorzy prasy nie docierają. To często deficytowe, ale ważne. Ruch wypełnia tu misję społeczno-kulturową. Stąd nasze starania o wsparcie dystrybucji prasy przez państwo.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA