fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Barcelona ograniczy liczbę turystów. Koniec z Airbnb

Bloomberg
Nawet odbudowując biznes po pandemii władze Barcelony nie zamierzają stymulować ruchu turystycznego. Burmistrz miasta, Ada Colau uważa, że mieszkańcy będą mogli wynajmować mieszkania jedynie tym, którzy pozostaną w nich nie krócej, niż przynajmniej miesiąc — pisze „El Pais”.

W ten sposób wyhamowany zostanie najazd „dzikiej" turystyki, a jednocześnie spadną stawki za wynajem dla stałych mieszkańców miasta. A jeśli rzeczywiście dojdzie do zatwierdzenia nowych przepisów, to stolica Katalonii będzie miała najbardziej restrykcyjne pod tym względem przepisy na świecie.

Jeszcze przed pandemią władze Barcelony wprowadziły obowiązek rejestracji turystów i pokojów na wynajem na krótki czas. Nowe licencje przestały być wydawane w 2014 roku. W 2018 roku został tam wprowadzony system kontroli, który weryfikował, czy pokoje są wynajmowane legalnie i surowo karano właścicieli nieruchomości, którzy nie płacili podatków. W sierpniu 2020 miasto wprowadziło zakaz wynajmowania mieszkań na okres krótszy, niż 30 dni. I nowa propozycja będzie po prostu usankcjonowaniem tych zasad na stałe.

Czytaj także: Barcelona zawiesza na rok wynajem pokojów turystom

Przed pandemią barceloński rynek wynajmu był w totalnych chaosie. Liczba przyjeżdżających rosła, a zaczęło brakowań mieszkań na długoterminowy wynajem, bo dla właścicieli opłacalny był najem krótkoterminowy,  chociaż bardziej kłopotliwy. Skarżyli się także mieszkańcy, zwłaszcza w starej części Barcelony, że turyści zakłócają spokój, o co nietrudno w wąskich uliczkach tego miasta.

Nowy plan teraz zostanie poddany trzymiesięcznej debacie publicznej, następnie odbędzie się głosowanie w Radzie Miasta. Airbnb już obawia się, że ograniczenia pójdą tak daleko, że krótkoterminowy wynajem turystyczny stanie się niemożliwy. Ta platforma już teraz deklaruje współpracę z władzami , ale po drugiej stronie raczej nie ma chęci do dialogu. Bo celem tych zmian jest normalizacja życia mieszkańców, a nie uspokojenie rynku. Ada Colau nie ukrywa, że do tak radykalnych kroków zmusiła ją postawa rządu regionalnego, który także wprawdzie chciał ograniczenia liczby turystów, ale proponował, aby mieszkania przyjeżdżającym na krótko ( czyli do 31 dni) można było wynajmować jedynie tam, gdzie w kamienicy mieszka również jej właściciel, czyli osoba, która będzie miała kontrolę nad lokatorami. Czyli zmieniłoby się niewiele, a jeśli tak, to dla mieszkańców dzielnic turystycznych jedynie na gorsze.

Jeśli miejskie nowe przepisy nie zyskają wsparcia, będzie to oznaczało, że turyści będą mogli wynajmować pokoje i mieszkania w 670 tys. domach. Byłoby to znacznie więcej, niż przed pandemią, kiedy to w Barcelonie zarejestrowano 14. tys. mieszkań oferowanych na krótkie pobyty na Starym Mieście i dzielnicy Eixample.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA