fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

"Góralskie veto". Lawina firm przyłącza się do buntu

Góralskie veto
Fotorzepa, Piotr Guzik
Coraz więcej firm buntuje się przeciw obecnej polityce walki z pandemią. Szykują pozwy i zapowiadają otwarcie biznesów niezależnie od decyzji rządu.

W ostatniej chwili rząd próbuje uniknąć rokoszu. – Liczymy, że przedstawiciele gmin górskich i branże, otrzymując dużą pomoc ze strony społeczeństwa, będą także kierowały się odpowiedzialnością w budowaniu wspólnoty – mówił w poniedziałek wicepremier i minister rozwoju Jarosław Gowin. Za tę odpowiedzialność rząd skłonny jest wyłożyć miliard złotych: 700 mln w postaci pomocy dla gmin z terenów górskich oraz 300 mln jako umorzenia podatku od nieruchomości.

Może się jednak okazać, że to za mało i za późno: emocje potencjalnych beneficjentów sięgają już zenitu. – Najwyższy czas położyć kres polityce rządu, która prowadzi do śmierci wielu osób i niszczy prywatną własność. Jeśli ograniczenia nie zostaną szybko zniesione, to z rynku znikną małe i średnie firmy – zostanie państwo i wielkie korporacje – mówi „Rzeczpospolitej" Sebastian Pitoń, architekt z Kościeliska i inicjator zataczającej coraz większe kręgi akcji protestu „Góralskie veto".

Dodaje, że liczba firm, które się do niej przyłączają, rośnie lawinowo – obok przedsiębiorców z Podhala są też firmy z innych regionów, w tym z Karpacza, Szczyrku, Świeradowa. Wszyscy, podobnie jak czołowe organizacje biznesowe, domagają się zniesienia ograniczeń, które zablokowały turystykę.

Górale zapowiadają, że niezależnie od decyzji rządu i tak otworzą swoje biznesy: stoki, restauracje czy pensjonaty. Uruchomiona w mediach społecznościowych inicjatywa #OtwieraMy ma coraz więcej zwolenników w całej Polsce.

– Mamy 100-proc. spadek obrotów, nic nie zarabiamy, sklepy są zamknięte – mówi Konrad Pękacki, właściciel sieci sklepów i dystrybutor włoskich torebek Obag. – Pomoc, która w ramach tarczy antykryzysowej 6.0 ma trafić do firm z 45 branż najmocniej dotkniętych kryzysem, nie obejmuje mojej. Jej numer PKD nie zmieścił się na liście objętych pomocą.

Według ogłoszonych w poniedziałek wyników badań przeprowadzonych na zlecenie Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor aż 36 proc. przedsiębiorstw obawia się w tym roku bankructwa, z czego 14 proc. uważa, że ryzyko to jest bardzo wysokie.

– Obok kryzysu pandemicznego fundujemy sobie gigantyczny kryzys gospodarczy – ostrzega Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, apelujący w liście otwartym do premiera Morawieckiego o zniesienie lockdownu i przywrócenie ogłoszonej w listopadzie mapy drogowej dla gospodarki w czasie pandemii.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA