fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Firmy w obliczu koronawirusa: panika i spokój

Starbucks zamknął już połowę swoich lokali w Chinach z powodu koronawirusa.
Bloomberg
W światowym biznesie widać skrajne reakcje na epidemię koronawirusa. Jedni są spokojni o produkcję, drudzy wręcz przeciwnie. Kto panikuje najbardziej?

W wyniku rozprzestrzeniania się koronawirusa 2019-nCoV zmarło już 132 osób, a liczba zachorowań na całym świecie wynosi 6053. Centrum epidemii stanowi chińskie miasto Wuhan, gdzie sytuacja wygląda najbardziej dramatycznie, ale wirus w szybkim tempie roznosi się do innych krajów. Nie ma wątpliwości, że najwięcej na epidemii stracił gospodarka Chin. Władze w Pekinie zakazały już sprzedaży zagranicznych wycieczek, zdecydowały o zamknięciu wielu atrakcji turystycznych, jak Zakazane Miasto, a także doradzają obywatelom, by w ramach możliwości nie wychodzili z domów.

Sytuacja odbije się również na międzynarodowych firmach, które sprzedają i produkują towary na chińskim rynku. Wśród globalnych gigantów panują jednak zróżnicowane nastroje - jedni zachowują spokój, drudzy natomiast panikują i zamykają swoje biznesy w Chinach.

Panikują przewoźnicy, agencje turystyczne i… Starbucks

Najbardziej jak na razie ucierpiały agencje turystyczne i linie lotnicze, oferujące wycieczki do Azji. Loty do Chin wstrzymały już między innymi British Airways, Ural Airlines i Lion Air. Wiele linii lotniczych daje również swoim pasażerom możliwość zmiany terminu podróży do Chin, nie obciążając ich dodatkowymi kosztami - taką decyzję podjął we wtorek LOT. Niektóre linie jednak wciąż sprzedają bilety do Wuhanu, mimo że lotnisko jest tam oficjalnie zamknięte - na przykład Air France.

Globalna branża turystyczna otrzyma potężny cios, ponieważ Chińczycy stanowią jedną z najliczniejszych grup turystów na świecie. Pierwszy przed chińskimi turystami całkowicie zamknął swoje granice Egipt. W całej Europie wyraźnie spada też zainteresowanie ofertami wycieczek do Azji, a znane sieci hotelowe w Chinach, w tym Hilton i Accor, oferują bezpłatne odwołanie bookingów.

Panikę słychać także wśród gigantów z branży spożywczej. Starbucks na przykład podjął w tym tygodniu decyzję o zamknięciu połowy swoich lokali w Chinach. Jak tłumaczy znana sieć kawiarni, ma to na celu zwiększenie bezpieczeństwa pracowników i wsparcie działań chińskiego rządu w walce z wirusem. Straty dla amerykańskiego giganta będą z tego powodu ogromne, zważywszy że Chiny są jego drugim największym rynkiem po USA i obsługuje tam blisko 4,3 tys. kawiarni.

Niepokój wyraził także prezes koncernu Robert Bosch, niemieckiego producenta części samochodowych, który znaczną część swojej produkcji umieścił w Chinach. Volkmar Denner poinformował, że epidemia koronawirusa uderzy w światowy łańcuch dostaw firmy.

Spokój w branży technologicznej i e-handlu

Zaskakujący spokój z kolei panuje w branży technologicznej i handlu internetowym. Chiński gigant Alibaba nie zanotował jak dotąd spadku liczby zamówień na swojej platformie sprzedażowej Aliexpress. Klienci rzeczywiście nie powinni mieć powodów do obaw, ponieważ koronawirus nie może przetrwać poza ciałem dłużej niż kilkanaście godzin, więc przesyłki z Chin trafiające do innych krajów często po kilku tygodniach są bezpieczne. Problem może pojawić się jednak w sytuacji, gdy zabraknie w Chinach rąk do pracy, na razie jednak na to się nie zanosi.

Spokojny o swoją produkcję jest także chiński dostawca Apple’a, Foxconn, który ogłosił na początku tego tygodnia, że będzie pracować zgodnie z terminarzem. Foxconn zapewnił jednocześnie, że śledzi uważnie rozwój koronawirusa w kraju i wprowadził wszelkie środki ostrożności i higieny w zakładzie. Prezes Apple’a, Tim Cook, wyraził jednak w środę zaniepokojenie epidemią przy okazji publikacji świetnych kwartalnych wyników i mimo zapewnień dostawcy obawia się, że wirus może zaszkodzić tegorocznej sprzedaży. Niemal wszystkie smartfony Apple’a produkowane są w fabrykach w Chinach.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA