Decyzja ma zapaść już na poniedziałkowym spotkaniu unijnych ministrów spraw zagranicznych w Luksemburgu. Z przecieków medialnych wynika, że sankcje (chodzi m.in. o zamrożenie aktywów, zakaz wjazdu i prowadzenie działalności w UE) dotkną około 80 odpowiedzialnych za represje białoruskich urzędników i funkcjonariuszy służb oraz kilku związanych z reżimem firm. Ale reżim w Mińsku najbardziej się jednak obawia sankcji, które mają uderzyć w całe sektory białoruskiej gospodarki. Chodzi m.in. białoruską produkcję potasu, przemysł naftowy, bankowy i tytoniowy które stanowią trzon tamtejszej gospodarki i generują największe dochody państwa. Wstrzymane mogą też zostać inwestycje na Białorusi i kredytowanie tego kraju przez europejskiej podmioty.