fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Banki

Banki chcą się zabezpieczyć

Adobe Stock
Najważniejszą obawą kredytodawców jest to, że pomimo wielkich kosztów ugód, w przyszłości klienci i tak będą kwestionować te porozumienia. Jest jednak szansa na obronę przed takim zjawiskiem.

Banki frankowe pracujące nad konstrukcją ugód z kredytobiorcami, do których wezwał je szef Komisji Nadzoru Finansowego, od początku podkreślają, że kluczowe jest zapewnienie niepodważalności prawnej ugód. Obawiają się, że w przyszłości klienci mogą zdecydować się na pójście do sądu i kwestionowanie porozumień.

Uświadomić klienta przed ugodą

Jesteśmy gotowi ponieść koszt ugód, ale muszą one raz na zawsze zamknąć temat i usunąć ryzyko prawne – mówią przedstawiciele banków. Jak wynika z listu skierowanego do zarządu Narodowego Banku Polskiego, koszty konwersji w skali sektora szacują na 30–40 proc. wartości frankowego portfela, co oznaczałoby 30–40 mld zł brutto. Jednak z drugiej strony, na co miał zwrócić uwagę bankom Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów w skierowanym do nich liście, nie można odbierać klientom prawa do sądu.

Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że banki znalazły na to sposób. Oprócz wypracowania wstępnych rekomendacji dotyczących modelu rozliczeń między klientem a bankiem uzgodniły też ramowe założenia formuły prawnej (ma ona uwzględniać także zaangażowanie Sądu Polubownego przy KNF), w ramach której dochodziłoby do konwersji kredytu. Uznano, że klienci, którzy zdecydują się na porozumienie z bankiem, muszą być poinformowani o konsekwencjach ugody. Pojawił się też pomysł, aby oświadczyli, że wiedzą, jakie korzyści mogą uzyskać w sądach, jaka jest teraz linia orzecznicza oraz że w pewnych przypadkach sąd może wydać korzystny dla nich wyrok. Mają być informowani m.in. o tym, że stopa procentowa dla kredytów złotowych jest wyższa niż frankowych, oraz o tym, że kurs szwajcarskiej waluty może w przyszłości spaść.

Zdaniem prawników są dwa narzędzia mogące posłużyć do zmniejszenia ryzyka podważania ugód w przyszłości. – Po pierwsze krzywda nie dzieje się temu, kto naprawdę chce ugody w oparciu o to, co rzetelnie mu zostanie przedstawione. Zgodnie z maksymą „Volenti non fit iniuria" (chcącemu nie dzieje się krzywda – red.). To znaczy, że jeśli klient zostanie odpowiednio poinformowany, jakie są alternatywy dla ugody oraz jakie są jej skutki ekonomiczne, to trzeba założyć, że jeśli się zgodzi na ugodę, to jej świadomie chce, bo został rzetelnie poinformowany. Drugie narzędzie dotyczy formy ugody. Jeśli byłaby to ugoda sądowa, pozasądowa zatwierdzona przez sąd lub zatwierdzona przez Sąd Polubowny przy KNF, to znaczy, że jej zapisy akceptowałby zewnętrzny podmiot wykonujący funkcje publiczne – mówi mec. Piotr Bodył-Szymala, członek zespołu „Monitora Prawa Bankowego".

Dodaje, że ten drugi przypadek łączy się z zagadnieniem długoterminowego zaufania pomiędzy różnymi interesariuszami, w tym instytucjami publicznymi i przedsiębiorcami. – W sumie już sam fakt prowadzenia dyskusji, czy w przyszłości nie zmieni się podejście do dziś zawieranych ugód, jest dowodem na to, że w tej sprawie mamy „trochę" do zrobienia – mówi prawnik.

– Przytoczone sposoby obrony przed podważaniem ugód oczywiście nie zamykają komuś drogi, aby w przyszłości pójść do sądu. Chodzi jednak o to, jakie ma szanse, aby przekonać sąd, że ma podstawy do zakwestionowania porozumienia. Jeśli zapisy te zostaną sporządzone prawidłowo, szanse klienta w takiej sytuacji oceniam na minimalne – dodaje Bodył-Szymala.

Jaka rola UOKiK?

Pierwotnie UKNF wskazywał, że kluczowym czynnikiem powodzenia programu będzie akceptacja rozwiązania przez UOKiK. Jednak z naszych informacji wynika, że skoro porozumienia ma zatwierdzać Sąd Polubowny przy KNF, to rola UOKiK nie będzie aż tak ważna. Bankowcy wskazują, że nie widzą entuzjazmu urzędu do szykowanych porozumień.

– Zawarcie z bankiem ugody pozwoliłoby zaoszczędzić czas i koszty dochodzenia roszczeń ponoszone przez konsumentów, a także obniżyć koszty zaciągniętego finansowania. Aby klienci banków byli zainteresowani takim rozwiązaniem, to propozycja instytucji finansowych powinna stanowić dla konsumentów realną wartość. Na chwilę obecną nie przedstawiono jednak kształtu tego typu ugód, co pozwoliłoby na oszacowanie korzyści i kosztów, a także ryzyk po stronie konsumentów. Należy zatem poczekać na więcej szczegółów – mówi Tomasz Chróstny, prezes UOKiK.

Liczy, że tym razem banki zachowają się odpowiedzialnie i odpowiedzą na apel przewodniczącego KNF, wypracowując rozwiązanie, które zyska szeroką akceptację kredytobiorców. – W interesie konsumentów UOKiK chętnie odniesie się do konkretnej propozycji, gdy tylko taka zostanie przedstawiona – dodaje Chróstny.

Są jednak głosy, że bez błogosławieństwa UOKiK program ugrzęźnie. – Jeśli nie będzie choćby milczącej akceptacji UOKiK, to szansa powodzenia przedsięwzięcia mocno spada. Potrzebna jest jakąś forma akceptacji tego procesu przez UOKiK. Na razie jego wsparcia nie widzimy – mówi jeden z bankowców.

Z naszych informacji wynikało, że pierwsze ugody mogą pojawić się pod koniec marca. Związek Banków Polskich wskazuje, że najpierw potrzebna jest ankieta wśród klientów, a później program pilotażowy. Ten uruchomił już PKO BP, który jest najbardziej zaawansowany w pracach. W piątek poinformował o pierwszej ugodzie w ramach programu pilotażowego.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA