fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Analizy

Marek Kozubal: Ziemianie walczą o swoje

Fotorzepa/ Marian Zubrzycki
W Polsce nadal obowiązuje stalinowskie prawo, na podstawie którego właścicielom zabrano dwory, pałace i ziemię.

W czasie rządów PiS krzywdy wyrządzone ziemianom przez komunistów nie zostały naprawione. Rząd nie zrobił nic, aby chociaż podjąć taką próbę. Za to przez działanie komisji weryfikacyjnej spadkobiercy właścicieli kamienic, którzy starają się o ich zwrot, zostali niemal zrównani z oszustami, tak jakby chcieli je wyłudzić.

Niedawno minęło 75 lat od wprowadzenia tzw. reformy rolnej, a następnie przejęcia przez Skarb Państwa części lasów, 74 lata temu został zaś przyjęty dekret Bieruta, na podstawie którego właściciele wielu kamienic zostali ogołoceni ze swojego majątku. Ówczesne władze zrównały w tamtych latach ziemian ze zdrajcami narodu, a także obywatelami III Rzeszy. Zagarnięte majątki przydzielono chłopom lub przejęło je państwo.

Do dzisiaj – jak twierdzi Polskie Towarzystwo Ziemiańskie – ok. 1,5 mln osób ponosi konsekwencje działań podejmowanych w latach 40. przez PKWN. Polska jest też jedynym krajem, który do dziś nie uregulował kwestii własności utraconej w tamtych czasach.

Polskie Towarzystwo Ziemiańskie od lat bezskutecznie stara się o zadośćuczynienie za bezprawną nacjonalizację majątków ziemskich. Liczy na to, że ustawa reprywatyzacyjna wzorem innych państw Europy Środkowo-Wschodniej zrekompensuje im poniesione straty. Na przykład poprzez zwrot „tych składników majątkowych tam, gdzie jest to możliwe, w naturze”. Towarzystwo precyzuje, że „nie chodzi o odbieranie ziemi rozparcelowanej”. Mowa o nieruchomościach, które znajdują się w zasobach Agencji Nieruchomości Rolnych i które w wielu przypadkach niszczeją.

Przed 1939 r. w Polsce było około 20 tys. pałaców i dworów. Wszystkie zostały odebrane właścicielom. Co czwarty obiekt zachował się do dzisiaj, ale większość znajduje się „w stanie daleko posuniętej dewastacji lub pozostały tylko zewnętrzne mury”.

Niektórzy z potomków spadkobierców poszli na skróty, nie licząc na wsparcie państwa. Rodzina Sobańskich została wyrzucona z pałacu w Guzowie na Mazowszu w 1945 r., a budynek ogołocony. W latach 90. XX w. budynek popadł w ruinę, więc pierwotni właściciele go odkupili i od wielu lat odbudowują z własnych środków.

Najczęściej dawni właściciele i ich spadkobiercy korzystają z trybu tzw. zwykłego. Słowem, urząd orzeka, czy decyzja o przejęciu nieruchomości i ziemi była zgodna z dekretem o reformie rolnej. Chodzi o to, by udowodnić, że pałac lub dwór wraz z parkiem nie były potrzebne do produkcji rolnej. Jeżeli dawny właściciel lub jego spadkobierca to udowodni, to powinien otrzymać decyzję o zwrocie pałacu lub dworu.

Ale tak się nie dzieje. Postępowania reprywatyzacyjne w sądach ciągną się latami. Na przykład od niemal 20 lat o zwrot zamku w Lesku stara się rodzina Krasickich. Obiekt zbudowano w I połowie XVI w. W ręce Krasickich przeszedł w 1779 r. W 1944 r. został skonfiskowany, teraz administruje nim Gliwicka Agencja Turystyczna. Krasiccy o zwrot zabiegają od początku wieku, i to mimo że wojewoda podkarpacki stwierdził, iż zespół pałacowo-parkowy w Lesku nie podlegał przepisom o reformie rolnej. – Chodzi wyłącznie o park i zamek – tłumaczy nam Kasper Krasicki. Nie wchodzi w rachubę ani zwrot ziemi rolnej, ani lasów.

W ostatnich latach sądy zaczęły blokować cesję roszczeń do ziemi zabranej na podstawie dekretu o reformie rolnej, co utrudniało i wydłużało możliwość odzyskania nieruchomości.

Prawnicy nie mieli wątpliwości, że był to efekt politycznych zawirowań wokół reprywatyzacji, a konkretnie działań związanych z przejmowaniem kamienic w dużych miastach (np. Warszawie) i następnie „czyszczenia” ich z lokatorów. To oczywiste, że w takich przypadkach dochodziło do działań patologicznych, ale przy okazji dostało się rzeczywistym właścicielom takich nieruchomości lub ich spadkobiercom. Tak został np. potraktowany przez komisję weryfikacyjną Michał Sobański, który odkupił kamienicę przy ul. Puławskiej od spadkobierczyń właścicieli. Jego przypadek opisaliśmy w poniedziałkowej „Rzeczpospolitej”.

Chociaż Ministerstwo Rolnictwa nie posiada informacji na temat liczby i powierzchni nieruchomości zwróconych dawnym właścicielom, z przedstawionych nam statystyk za lata 2015–2018 wynika, że więcej wydano decyzji stwierdzających, iż nieruchomości zostały przejęte przez państwo bezprawnie (82), a to otwiera drogę do zwrotu. Dla porównania decyzji potwierdzających, że nieruchomości zostały przejęte zgodne z dekretem o reformie rolnej było 52.

Czy dla ziemian to światełko w tunelu?

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA