fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Amber Gold

Turecki trop Amber Gold

Marcin P. marzył o inwestowaniu w przemysł lotniczy w Polsce i na świecie
PAP, Radek Pietruszka
Spółki OLT miały być kupione m.in. przez Turkish Airlines? Śledczy badają, gdzie są pieniądze klientów.

Łódzka prokuratura natrafiła na nieznany dotychczas ślad związany z lotniczymi inwestycjami spółki Amber Gold. Wynika z niego, że spółki z grupy OLT miały być kupione przez zagraniczne firmy zajmujące się przewozami lotniczymi – Turkish Airlines oraz Air Berlin.

– Żeby zbadać ten wątek, skierowaliśmy wnioski o pomoc prawną do Turcji oraz Niemiec – przyznaje „Rzeczpospolitej" prok. Krzysztof Bukowiecki, rzecznik Prokuratury Regionalnej w Łodzi.

Tutejsi śledczy badają wątek przepływów finansowych pomiędzy spółkami lotniczego przewoźnika (wcześniej go umorzono, jednak po analizie akt w 2016 r. wznowiono). To ważne, ponieważ właśnie do linii lotniczych OLT Marcin P. – według biegłych – wyprowadził z Amber Gold ok. 350 mln zł należących do klientów.

Prokuratorów interesuje, czy transferowano pieniądze ze spółki, księgując je tak, by transakcje miały pozory legalności. I w tym kontekście sprawdzają m.in. plany biznesowe dotyczące spółek OLT.

Jak mówi nam jeden ze śledczych, wymaga sprawdzenia następująca hipoteza: spółki z grupy OLT miały być sprzedane za symboliczną złotówkę niemieckim oraz tureckim liniom lotniczym świadczącym przewozy.

– Ponieważ takie informacje pojawiają się w aktach śledztwa chcemy ustalić, czy tego rodzaju zamiary w ogóle istniały – mówi nam prok. Bukowiecki. – We wnioskach o pomoc prawną do Niemiec i Turcji pytamy więc między innymi o to, czy były prowadzone jakiekolwiek rozmowy na ten temat, a jeżeli tak, to kto je prowadził oraz jaki był ich finał – zaznacza prokurator.

Ustalenie tych kwestii jest istotnie, ponieważ pieniądze, które przekazano z Amber Gold do OLT, następnie zostały wydatkowane pod różnymi tytułami. Śledczy sprawdzają, czy np. istotnie konkretne kwoty wydano m.in. na usługi czy konsultacje – czyli tytuły, pod którymi figurują w ewidencji, a także, czy było to uzasadnienie merytoryczne.

– Chodzi o sprawdzenie, czy nie było to na przykład czyjeś ukryte wynagrodzenie pod pozornym tytułem – tłumaczy nam śledczy.

O tym, że niemiecka firma interesowała się spółką OLT Express, miała rzekomo przejąć samoloty i leasingi, mówił sam Marcin P., były prezes Amber Gold, podczas przesłuchania przed sejmową komisją śledczą mającą wyjaśnić aferę.

„Rynek był szykowany pod linię AirBerlin, a oni, wiedząc o naszych przygotowaniach, byli głównym leasingodawcą samolotów dla OLT" – zeznał przed komisją Marcin P.

Jednak wątek podobnych zabiegów ze strony przewoźnika z Turcji to już nowość.

„Tureckim" odgałęzieniem rzekomych inwestycji jest zaskoczony Józef Dębiński, syndyk upadłości Amber Gold.

– To dla mnie rzecz zupełnie nieznana – mówi Dębiński. Podkreśla, że wiedział tylko o umowie z niemieckimi liniami, ale nie było to Air Berlin.

W połowie 2011 r. spółka Amber Gold przejęła większościowe udziały w liniach lotniczych Jet Air, następnie w niemieckich OLT Germany, a pod koniec 2011 r. w liniach Yes Airways. Powstała wtedy marka OLT Express, pod którą działały linie OLT Express Regional (z siedzibą w Gdańsku, wykonujące rejsowe połączenia krajowe), oraz OLT Express Poland (z siedzibą w Warszawie, które wykonywały czarterowe przewozy międzynarodowe).

Linie należące do Amber Gold upadłość ogłosiły już pod koniec lipca 2012 r. – pociągnęło to za sobą upadek właściciela (co nastąpiło w połowie sierpnia 2012 r.).

Amber Gold to jedna z najbardziej spektakularnych afer ostatnich lat. W piramidzie finansowej klienci stracili ponad 851 mln zł. Jej główni „bohaterowie" – Marcin P. i jego żona – w 2015 r. zostali oskarżeni o oszustwa oraz wyłudzenie takiej właśnie kwoty. Zanim jednak do tego doszło, nadużycia długo były lekceważone – nie reagowały na nie służby ani prokuratura, która nie dostrzegała przestępstwa i bagatelizowała alarmujące ostrzeżenia Komisji Nadzoru Finansowego.

Teraz, kto zawinił i dopuścił się zaniedbań, bada również sejmowa komisja śledcza. Ustala, czy nad Marciem P. i innymi ktoś roztaczał „parasol ochronny". Śledczy szukają pieniędzy, które zmalwersowano. Wciąż nie wiadomo, gdzie się podziało mniej więcej pół miliarda złotych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA