fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Afera taśmowa

Afera taśmowa: powrót do przeszłości

Marek Falenta 7 czerwca został przywieziony z Hiszpanii, dokąd uciekł przed odbywaniem kary wiezienia w Polsce
Policja
Michał Kolanko
Wojciech Tumidalski
PiS zajęty przygotowaniami do wyborów musi zmierzyć się z aferą taśmową.

Krótkie oświadczenie prezesa PiS o godz. 14 nie zawierało słowa odniesienia do sprawy, którą w poniedziałek opisywała „Rzeczpospolita". Marek Falenta w ujawnionym przez nas wniosku wprost pisał, że jeśli nie zostanie ułaskawiony przez prezydenta Andrzeja Dudę, ujawni mocodawców afery taśmowej z PiS. W tym ludzi najbliższych prezesowi Kaczyńskiemu.

Lider obozu władzy nie skomentował tych informacji, które zdominowały w poniedziałek rano polityczną dyskusję w Polsce. Zamiast tego mówił o wyjazdowym posiedzeniu Klubu PiS i o tym, że rząd nie wprowadzi w Polsce podatku katastralnego.

„Ekstaza w Platformie, KE i mainstreamie. Falenta przestępca, który jeszcze niedawno był potępiony, nagle stał się wiarygodny"– napisała za to na Twitterze Beata Mazurek, odchodząca rzecznik PiS. Taktyka PiS to na razie unikanie „podgrzewania" sprawy ponad miarę. Dlatego nie odniósł się do niej lider PiS. To ma sprawić, że temat zgaśnie sam z siebie.

Do informacji przekazanych przez Falentę odniosła się za to Kancelaria Prezydenta. – Wniosek o ułaskawienie Marka Falenty będzie procedowany zgodnie z ogólnymi zasadami – mówił na konferencji prasowej Krzysztof Szczerski, szef gabinetu prezydenta. W oświadczeniu poinformowano też, że w tej sprawie Paweł Mucha, wiceszef Kancelarii Prezydenta, skierował do Prokuratury Krajowej wniosek o dokonanie oceny prawnokarnej pisma Falenty.

Opozycja: To spójne

Opozycja uznaje list Falenty za potwierdzenie stawianych od lat tez, że afera taśmowa miała ścisły związek z PiS. Nasi rozmówcy podkreślają, że kawałki układanki zaczynają do siebie pasować. – Ma istnieć ukryte nagranie, w którym Morawiecki chwali się przepisywaniem majątku na słupy. To, co mówi Falenta, jest spójne z tym, co zeznał jeden z kelnerów w postępowaniu karnym – mówi „Rzeczpospolitej" Krzysztof Brejza z Platformy Obywatelskiej. Nawiązuje do fragmentu listu Falenty, w którym ten twierdzi, że istnieje nieupublicznione do tej pory nagranie z udziałem premiera.

Ale, jak zwracają uwagę politycy PiS, również opozycja ma problem z jednoznacznym traktowaniem słów Falenty. – On nie należy do ludzi bardzo wiarygodnych, ale też nie lekceważyłbym tego, co pisze w sytuacji, kiedy grozi mu odsiadka w więzieniu – przyznał w porannej rozmowie na antenie Radia Zet były prezydent Bronisław Komorowski.

Liderzy PO przekonują też, że aferą taśmową powinna się zająć komisja śledcza. Ale jest jasne, że jeśli opozycja nie przejmie władzy jesienią, to taka komisja nie powstanie.

Niejasny los postanowienia

Prawny tok sprawy może rozstrzygnąć się w najbliższych dniach. W aktach sprawy o ułaskawienie Falenty jest podpisany przez sędziego Pawła Dobosza wniosek do prezesa sądu o wysłaniu prokuraturze zawiadomienia o podejrzeniu przestępstw, o których pisze skazany. Jest datowane na 4 czerwca, ale nie opuściło sądu. „Nie jest prawdą, jakoby Sąd Okręgowy w Warszawie skierował zawiadomienie o przestępstwie do prokuratury w związku z listem Marka F. do Prezydenta przy wniosku o ułaskawienie" – podała sekcja prasowa SO. Jak się dowiadujemy, dokument utknął na biurku prezes sądu Joanny Bitner, która przed decyzją chce zasięgnąć opinii wizytatorów. Być może wniosek sądu okaże się zbędny, jeśli prokuratura zacznie działać na wniosek prezydenta.

Informacje od Falenty pojawiły się na miesiąc przed tym, jak Sąd Najwyższy ma rozpoznać kasację skazanych w aferze taśmowej – w tym samego Falenty. Walczą o niewinność. Czy nowe okoliczności mogą coś zmienić? Niewykluczone – słyszymy od prawników.

A czy jego żądanie ułaskawienia w zamian za milczenie można potraktować jako groźbę karalną albo wymuszenie? – Raczej nie – zgadzają się prof. Ryszard A. Stefański, b. zastępca prokuratora generalnego, i adwokat Jacek Kondracki. Uważają też, że nie ma szans na ustanowienie Falenty świadkiem koronnym, bo rzekome przestępstwa, o których chce mówić, nie kwalifikują się do tego. – Możliwa jest sprawa o zniesławienie lub proces cywilny, jeśli ktoś poczułby się urażony zarzutami pana Falenty – uważa prof. Stefański.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA