Granica między umową cywilnoprawną a stosunkiem pracy bywa płynna. Nie zmieni tego reforma PIP. Problem nadużywania umów cywilnoprawnych nie polega bowiem wyłącznie na niedostatku egzekucji prawa, lecz na jego nieostrości.

Rdzeniem problemu jest nadmierne przywiązanie do klasycznej kategorii podporządkowania pracodawcy. Model ten wyrasta z realiów XX-wiecznego zakładu pracy. Tymczasem współczesne formy zatrudnienia – praca zdalna, zadaniowy czas pracy, platformy cyfrowe – rozmywają tradycyjne wyznaczniki kierownictwa. Podporządkowanie jednak nie znika, lecz zmienia swoją postać. Prawo pracy zdaje się tego niestety nie dostrzegać. Przepisy, które powstały dla świata fabryki, muszą dziś regulować świat sieci. Więcej na ten temat można przeczytać w artykule pt. „Prawo, które powstało dla świata fabryki, musi dziś regulować świat sieci”.

Czytaj więcej:

Kadry i Płace Prawo, które powstało dla świata fabryki, musi dziś regulować świat sieci

Pro

Badając istnienie stosunku pracy, sądy najczęściej ograniczają się do analizy kilku przesłanek wymienionych w art. 22 § 1 k.p., tj. podporządkowania co do miejsca, co do czasu, kierownictwa i woli stron. Wola stron – często asymetryczna – bywa więc traktowana na równi z obiektywnymi elementami podporządkowania. To prowadzi do paradoksu: im bardziej wyrafinowana konstrukcja umowy, tym trudniej wykazać istnienie stosunku pracy.

Utrzymywanie niedookreślonej definicji pracownika przy jednoczesnym rozszerzaniu kompetencji organów kontrolnych może prowadzić do erozji pewności prawa. Adresaci norm nie wiedzą, gdzie kończy się dopuszczalna elastyczność. Czasem jednak po prostu wolą tego nie dostrzegać. Omijanie przepisów przychodzi wówczas łatwiej.

Czytaj więcej

Czy prezydent podpisze reformę PIP? Są wątpliwości konstytucyjne

Czytaj więcej

Marek Kobylański: Nowe uprawnienia PIP to straszak na przedsiębiorców
Prawo pracy Reforma Państwowej Inspekcji Pracy. Przedsiębiorcy apelują do prezydenta o weto

Pro

Zapraszam do lektury Tygodnika Kadrowych.