W listopadzie przeciętna płaca w sektorze przedsiębiorstw, obejmującym firmy zatrudniające co najmniej 10 osób, wyniosła 4966,6 zł, w porównaniu do 4921,4 zł w październiku.
Ze względu na wypłatę premii, nagród i innych dodatków grudzień zapewnia pracownikom najwyższe w roku zarobki. W ostatniej dekadzie przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw było w grudniu średnio o 300 zł wyższe, niż w listopadzie. Jest więc niemal pewne, że w tym miesiącu po raz pierwszy w historii przeciętna płaca przewyższy 5 tys. zł brutto.
W tym roku płace rosły szybciej tylko w kwietniu. Od czerwca dynamika płac zaczęła jednak maleć. W sierpniu i wrześniu wynosiła już około 6,7 proc. rok do roku. W październiku nieoczekiwanie znów podskoczyła do 7,6 proc., ale większość ankietowanych przez „Parkiet” ekonomistów uważała, że to było zjawisko jednorazowe. Przeciętnie szacowali, że w listopadzie wzrost płac wyhamował do 7,1 proc.
Zgodnie z ich oczekiwaniami, w listopadzie zwolnił natomiast wzrost zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw. Liczba pracujących w firmach zatrudniających co najmniej 10 osób była o 3 proc. większa, niż rok wcześniej, po wzroście o 3,2 proc. w październiku. To najsłabszy wynik od maja 2016 r.
W porównaniu do października zatrudnienie zwiększyło się o 5,4 tys. osób, w porównaniu do 17 tys. w tym samym okresie ub.r.
W ocenie ekonomistów wzrost zatrudnienia hamuje głównie z powodu trudności firm z rekrutacją pracowników. Ostatnio zaczęło jednak przybywać sygnałów, że słabnie te popyt na pracę. Przyspieszenie wzrostu płac sugeruje, że większe znaczenie ma pierwszy z tych czynników.
- O wyższym od oczekiwań wzroście płac mogła zadecydować po prostu większa skala wypłat górniczych premii. Możemy mieć do czynienia także przesuwaniem wypłat w wielu sektorach przed wprowadzeniem tzw. daniny solidarnościowej w przyszłym roku – skomentowali ekonomiści mBanku, podkreślając, że te wątpliwości rozwieją szczegółowe dane dotyczące struktury wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw, które GUS opublikuje w piątek.