Jest on autorem nowego logo Warszawskiego Transportu Publicznego, które w ubiegłym tygodniu pojawiło się na pojazdach komunikacji miejskiej w stolicy.
Nowe logo – stylizowana literą „t" miało przypominać warszawską Syrenkę, ale wielu osobom, kojarzy się bardziej kojarzy się z PRL-owskim programem telewizyjnym.
ZTM tłumaczył zmianę próbą ujednolicenia znaków graficznych pojawiających się na pojazdach transportu miejskiego.
Do tej pory były one różne: logotypy Zarządu Transportu Miejskiego oraz poszczególnych przewoźników, na pojazdach był też znak „Zakochaj się w Warszawie komunikacyjnej" czy herb stolicy.
Na konkurs ogłoszony przez miasto wpłynęło 189 prac. Wygrał projekt firmy TypeThree z literką "t". Zwycięzcy otrzymali nagrodę w wysokości 70 tys. zł. - Choć nawiązuje do tradycji to jednocześnie jest szalenie nowoczesny i bardzo długo się nie zestarzeje – informowali urzędnicy.
Jednak gdy nowe logo pojawiło się na autobusach, tramwajach, metrze i SKM-ce, pojawiły się głosy oburzenia.
Niektórym pasażerom kojarzyło się ono z „Dziennikiem Telewizyjnym", a część wytykała, że ZTM zmienił kolor logotypu, bo na zwycięskim projekcie widać czerwone logo na białym tle.
Poza tym logo na poszczególnych środkach transportu ma różne kolory. Na autobusach i tramwajach pojawiła się czerwona literka na żółtym tle, a na wagonach metra - biała na czerwonym. Część oznakowań pokazana została w uciętym kręgu.
W poniedziałek Zarząd Transportu Miejskiego tłumaczył się z nowego logo Warszawskiego Transportu Publicznego. Na specjalnych plakatach, które są m.in. na przystankach autobusowych widać genezę nowego logo, gdzie rozłożono ją na czynniki pierwsze.
I tak widzimy kolejno: symbol stołecznej syrenki (podpisanej słowem "warszawski"), dalej znak dodawania i literkę "t" z napisem "transport", a na koniec grupkę postaci wpisaną w okrąg mającą symbolizować tłum - podpisaną słowem "publiczny".
Całość łączy się w nowe logo Warszawskiego Transportu Publicznego, czyli literę "t" znajdującą się w okręgu i przypominającą warszawską syrenkę.
ZTM przekonywał też, że umieszczenie znaku w przyciętym okręgu zostało dopuszczone przez autorów znaku i ujęte w przygotowanej przez nich „Księdze Znaku".
Teraz głos w sprawie logo zabrali jego twórcy, którzy odcinają się od słów ZTM-u. - Jesteśmy autorami logo WTP wraz z księgą opisującą jego podstawowe zastosowanie, ale nie bierzemy udziału w pracach nad wdrożeniem identyfikacji. Projekty oznaczeń pojazdów, które w ostatnich dniach pojawiły się na ulicach Warszawy, niestety nie były z nami konsultowane – napisali w Rafał Benedek, Filip Zagórski (Type2), Marian Misiak (Threedotstype), którzy złożyli pracę jako Zespół TypeThree. Oświadczenie cytuje portal transport-publiczny.pl.
Autorzy projektu dodali w oświadczeniu, że przewoźnik zdecydował się na wdrażanie nowej identyfikacji za pomocą "wewnętrznego, jednoosobowego działu graficznego".
- Została nam złożona propozycja współpracy, która miała polegać na pisemnym opiniowaniu gotowych, powstających w trybie ekspresowym projektów, co nie dawało żadnych gwarancji, że finalny efekt będzie spełniać określone przez nas w księdze znaku standardy – zaznaczyli autorzy.
Projektanci z zespołu „TypeThree" przyznają, że wdrożenie nowego logotypu i uporządkowanie identyfikacji wizualnej ma dużo sensu, bo w Warszawie funkcjonowało wiele znaków związanych z transportem, m.in. syrenka herbowa, logo ZTM, logo Tramwajów Warszawskich, logo Metra, logo SKM, logo MZA.
- Logotypy te w żaden sposób do siebie nie pasują, nie jest też ustalona ich hierarchia. Oprócz tego, w różnych środkach transportu stosowane są różne kody kolorystyczne, różne fonty, rożne konwencje map i planów itd. Ten stan rzeczy jest niefunkcjonalny, mylący i nieestetyczny. Uporządkowanie tej sytuacji jest naszym zadaniem po prostu potrzebne - tłumaczyli.
Ich zdaniem wniosek jest jeden: "dotychczasowy stan rzeczy to pomnik lat zaniedbań, braku myślenia systemowego oraz działania w kategoriach rozwiązań doraźnych".
Projektanci liczyli, że uda im się wdrożyć klarowną identyfikację wizualną Warszawskiego Transportu Publicznego – jak w większości europejskich miast.
- Przystępując do konkursu mieliśmy nadzieję, że przyczynimy się do powstania nowego systemu identyfikacji, który obejmie ujednolicone zasady projektowe, hierarchię informacji, typografię, oznaczenie taboru, projekty druków, itd.- napisali.
Podkreślają, że chodziło o stworzenie wizualnego języka, który byłby przyjazny, spójny, a co za tym idzie czytelny dla każdego pasażera. - Niestety wygląda na to, że i tym razem szansa na uporządkowanie identyfikacji transportu publicznego w Warszawie nie zostanie wykorzystana - uważają projektanci.
Apelują, o bardziej przemyślane podejście do kwestii organizowania konkursów na logotypy. - Szanowni Urzędnicy, nie organizujecie konkursów na "logo". Organizujcie konkursy na identyfikacje wizualne, które następnie konsekwentnie i w przemyślany sposób będziecie profesjonalnie wdrażać z pożytkiem dla sfery publicznej" - podkreśla zespół „TypeThree".