Szalejący na północy "Camp Fire" strawił teren o powierzchni 40 tysięcy hektarów. Największe straty odnotowano w mieście Paradise, gdzie jest najwięcej ofiar, 29. Pracuje tam pięć zespołów poszukiwawczych.
Drugi pożar - Woolsey opanował teren 390 tysięcy hektarów. Władze podjęły decyzję o ewakuacji 250 tysięcy mieszkańców terenów zagrożonych.
Jak powiedzieli szeryf County Butte i koroner Kory Honea, z powodu pożaru 228 osób nadal uważa się za zaginione.
Z trzema dużymi pożarami, które szaleją na północy oraz południu Kalifornii, walczy łącznie ponad 8 tysięcy strażaków.
Urzędnicy ostrzegli, że ze względu na warunki pogodowe, może to trwać jeszcze tydzień. - To nie jest nowa norma, to nie jest normalne - powiedział Gerry Jerry Brown o zmianach klimatu.
Agencja AP podkreśla, że susza, która przypisywana jest zmianom klimatycznym, cieplejsza pogoda oraz wkraczanie budownictwa mieszkaniowego głębiej w lasy doprowadziły do tego, że pożary roślinności w Kalifornii stały się bardziej niszczycielskie i trwają dużo dłużej. - Niestety, ze względu na wiatr, to jeszcze nie koniec - powiedział Scott Jalbert, szef jednostki San Luis Obispo w Cal Fire.