W opublikowanym spocie, kandydat w wyborach prezydenckich Szymon Hołownia mówi o "walce o każde drzewo, a nie o jedno".

W tle pojawia się brzoza, a na następnym ujęciu wypuszczony w powietrze papierowy samolot. Część internautów zarzuciła Hołowni, że kpi w ten sposób z katastrofy smoleńskiej.

- Spot Szymona Hołowni to kopia tego, co robił Janusz Palikot. To jest zimna kalkulacja tego środowiska politycznego - mówi dziś rano rzecznik prezydenta Błażej Spychalski.

W wydanym dziś oświadczeniu Szymon Hołownia tłumaczy, że nie dostrzegł w tekście aluzji do katastrofy smoleńskiej.  "Nie zwróciłem uwagi na to, czy w tle mojej narracji pokazywana jest brzoza, czy inne drzewo, nie zauważyłem nieszczęsnego papierowego samolotu - mi ów film opowiadał zupełnie inną historię. Są jednak tacy, którzy takie aluzje dostrzegli, poruszyło ich to. Rozumiem ich i z ich głosem i odczuciami się liczę" - czytamy.

"Tym bardziej, że zawsze oburzało mnie do głębi i brzydziło wykorzystywanie Smoleńska do politycznych celów, cyniczne dzielenie nim ludzi. Wielokrotnie pisałem i mówiłem, co sądzę o karmieniu tą tragedią spiskowych teorii, partyjnych marszów, o siłowych ekshumacjach. Czasem nie kryłem przy tym emocji - w Smoleńsku zginęło wielu moich znajomych, numerów do kilku z nich wciąż nie mam odwagi wykasować ze swojego telefonu. Gdy teraz czytam, jak teraz jedni krytykują mnie za profanację, a inni krytykują tych, którzy krytykują, bo przecież Smoleńsk profanowali inni - wiem, że moja decyzja może być tylko jedna: wycofuję ów film w całości z moich kampanijnych materiałów" - dodał.

"Dość mamy niezagojonych ran, polskich sporów. Dziś przepraszam więc za moją nieuważność i za błąd moich współpracowników, za których ponoszę odpowiedzialność" - napisał Hołownia