W niedzielę po południu na pl. Bankowym stało aż osiem radiowozów.
– Nie mamy gdzie parkować samochodów, dlatego zostawiamy je tam – tłumaczy rzeczniczka formacji Agnieszka Dębińska-Kubicka.
Wszystkie parkujące pod ratuszem radiowozy należą do śródmiejskiego oddziału Straży Miejskiej, którego siedziba mieści się przy ul. Solidarności 78a. 189 funkcjonariuszy ma do dyspozycji 21 samochodów.
– Przy siedzibie tego oddziału nie ma żadnego parkingu. Okoliczni mieszkańcy narzekali na nasze samochody, które zabierały im miejsca postojowe – opowiada szef formacji Zbigniew Leszczyński. Dodaje, że przed siedzibą śródmiejskiej straży zdarzały się przypadki niszczenia radiowozów. Nieraz zarysowano karoserię, a nawet wybijano w nich szyby. Dlatego szefostwo straży zdecydowało, że samochody ze Śródmieścia, które nie są używane do patroli, będą parkować na placu Bankowym.
Dlaczego strażnicy parkują właśnie przed samym Urzędem Miasta?
– Tam są kamery monitoringu, więc nasze auta są bezpieczne – opowiada Agnieszka Dębińska-Kubicka. I rzeczywiście, odkąd samochody straży stoją przed ratuszem, nie było przypadków ich niszczenia.
Najwięcej radiowozów na pl. Bankowym można zobaczyć w soboty, niedziele i w dni wolne od pracy.
Zaintrygowały one nawet Marka Makucha, szefa klubu PiS w Radzie Warszawy. – Czy straż pilnuje pani prezydent? – dopytywał komendanta formacji. – Dlaczego radiowozy zamiast patrolować miasto, stoją bezużyteczne? Zbigniew Leszczyński tłumaczy, że jego formację też obowiązuje kodeks pracy. – W ciągu tygodnia funkcjonariusze mogą mieć tylko 40 godzin służby, także kierowcy. Nie ma więc możliwości, aby wszystkie auta były cały czas na patrolach – wyjaśnia komendant straży.
W całej Warszawie strażnicy mają blisko 300 aut. Najwięcej lanosów. Niektóre samochody mają już blisko dziesięć lat. Najnowsze są czteroletnie.