Reklama

Ameryka musi udowodnić, że zależy jej na tarczy

Jeśli negocjacje w sprawie tarczy zakończą się fiaskiem, będzie to dowód, że nawet Ameryka nie wierzy w zagrożenia, o których mówi. Polska może jednak nie dostać kolejnej szansy, aby awansować do grona bliskich sojuszników Stanów Zjednoczonych

Aktualizacja: 16.01.2008 14:37 Publikacja: 12.01.2008 03:53

Nowy polski rząd uważa, że obecność amerykańskich wyrzutni zwiększa ryzyko ataku na nasz kraj. Dlatego chce ostrzej negocjować ze Stanami Zjednoczonymi. Rząd Jarosława Kaczyńskiego stawiał podobne warunki, ale uważał, że sama obecność amerykańskiej bazy zwiększa poziom bezpieczeństwa Polski. Nieoficjalne wypowiedzi dyplomatów wskazywały, że o dodatkowe korzyści walczono bez specjalnego entuzjazmu.

Również Czesi uważają, że amerykańska baza jest wartością samą w sobie. Dlatego są już na finiszu negocjacji i zapewne w kwietniu podpiszą umowę z USA. Nie przeszkodzi im w tym nawet sprzeciw Rosji – czescy dyplomaci rozmawiają o tarczy z Moskwą, ale robią swoje.

Rząd w Pradze doskonale wie jednak, że przyszłość radaru jest uzależniona od zgody Polski na budowę na jej terytorium bazy z wyrzutniami amerykańskich rakiet. Dlatego Czesi postanowili pójść Polsce na rękę i udzielić jej wsparcia w rozmowach z Amerykanami. Sygnał, że oba kraje koordynują negocjacje, oznacza, że Praga nawet jeśli podpisze umowę, nie będzie wywierać presji na Warszawę, aby zrobiła to samo.

Oba kraje chcą tarczy, choć każdy na swoich warunkach. Boją się jednak tego samego scenariusza. One zgodzą się na budowę baz, a nowy prezydent Stanów Zjednoczonych wyrzuci projekt do kosza. Dlatego podczas wizyt w USA polscy i czescy politycy będą sondować, czy sprzeciw demokratów wobec tarczy to tylko przedwyborcza gra.

Jeśli Polska nie dostanie gwarancji, że będą pieniądze na bazę, rząd Tuska poczeka z zawieraniem umowy na czas po wyborach.

Reklama
Reklama

Politycy PiS i niektórzy eksperci patrzą na to z niepokojem. Ich zdaniem Polska musi zrobić wszystko, aby awansować na liście sojuszników Stanów Zjednoczonych. Dopiero potem będzie można czerpać dalsze korzyści. Tak jak to robią Włosi. Amerykanie mają na terenie Włoch kilka baz, a lewicowy rząd Romano Prodiego podał się nawet do dymisji, aby wymusić na opinii publicznej i przeciwnikach politycznych zgodę na rozbudowę jednej z nich. Nic dziwnego, że to włoski kandydat, a nie generał z Polski został kilka miesięcy później szefem Komitetu Wojskowego NATO.

Część analityków, a także obecny rząd uważają jednak, że twardsza gra nie może wpłynąć na los tarczy.

Ich zdaniem byłby to tylko dowód, że system obrony antyrakietowej wcale nie jest niezbędny do zapewnienia bezpieczeństwa Ameryce. Nieco ponad miliard dolarów, między innymi na ochronę powietrzną Polski, to przecież tylko kropla w amerykańskim budżecie wojskowym, który wynosi 440 miliardów dolarów rocznie.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama