- Rozumiem, że ta decyzja wynika z pewnych zobowiązań wyborczych, które teraz są realizowane. Ale czas opuszczenia Iraku został wybrany niezbyt szczęśliwie. Przede wszystkim dlatego, że utrącamy sobie możliwość nawiązywania tam kontaktów gospodarczych. Byłoby dobrze, gdybyśmy tam pozostali jeszcze przez dwa - trzy lata - uważa generał Stanisław Koziej.
- W sensie wojskowym iracką misję oceniam pozytywnie. Zdobyliśmy bogate doświadczenie w dowodzeniu wielkimi zgrupowaniami wojskowymi, nasze umiejętności wzrosły i w przyszłości Polska jest lepszym partnerem. Inna korzyść to m.in. możliwość sprawdzenia w warunkach wojennych sprzętu jakim dysponujemy - co jest ułatwieniem w zakresie modernizacji sił zbrojnych - a także doskonalenie programów szkolenia, co jest szczególnie ważne w kontekście tworzenia armii zawodowej - uważa generał Koziej. Zaznacza jednak, że "gospodarczo w Iraku nam się nie udało", bo nasze firmy nie nawiązały tam wielu kontaktów, w przeciwieństwie do tych np. z Niemiec czy Francji.
- Gdybyśmy polskim firmom, które chciały tam robić interesy, a nie miały ochrony, zapewnili bezpieczeństwo, sytuacja wyglądałaby lepiej - uważa generał Koziej. Jego zdaniem teraz firmom łatwiej nawiązywać współpracę, bo w Iraku nie jest już tak niebezpieczne, jak dwa lata temu. - Trochę to przykre, że my poświęciliśmy dużo wysiłku wojskowego, straciliśmy też ludzi, a kto inny teraz będzie tam robił interesy gospodarcze. Na przykład Niemcy, które nie wysłały tam swoich żołnierzy - dodaje Koziej.
[ramka]Na powracających żołnierzy czekała uroczysta delegacja oraz ich rodziny. Oficjalna uroczystość powitania odbędzie się jutro w koszarach 12. dywizji zmechanizowanej w Szczecinie. Wezmą w niej udział premier i minister obrony narodowej.
Prosto z lotniska żołnierze pojechali do jednostki w Kobylance, gdzie przejdą przewidziane procedury, m.in. zdadzą broń, przejdą badania lekarskie i psychologiczne - powiedział rzecznik rzecznik 12. szczecińskiej Dywizji Zmechanizowanej por. Marcel Podhorodecki.