Reklama

Cały zespół zagrał rewelacyjnie

Marcin Gortat spędził na parkiecie tylko trochę ponad cztery minuty, ale mógł cieszyć się z historycznego, bo pierwszego zwycięstwa Orlando Magic w finale NBA. - Następne przybliży nas do mistrzostwa NBA - zapowiada polski koszykarz.
Marcin Gortat

Marcin Gortat

Foto: AFP

[b]Rz: Wróciliście do walki o tytuł mistrzowski. Jak udało wam się odzyskać waszstyl gry w ofensywie?[/b]

[b]Marcin Gortat:[/b] Mecz, po prostu, nam wyszedł. Graliśmy swoją koszykówkę, wielu zawodnikówtrafiało na wysokim procencie skuteczności. Nie popełnialiśmy błędów, które zdarzyły nam się w pierwszych dwóchmeczach. To też miało wpływ na wyższą skuteczność.

[b] Wreszcie dostaliście wsparcie od Mickaela Pietrusa i Rafera Alstona, którzy wLos Angeles grali słabo.[/b]

Rafer był bardzo agresywny od pierwszej minuty i to pomogło mu, aby pociągnąćzespół w czwartej kwarcie. Pietrus zagrał znakomicie. Był wielką postacią tego meczu, wchodził z ławki rezerwowych irobił swoje. Dał duże wsparcie w ataku jako zmiennik, ale przede wszystkim wykonał fantastyczną pracę w obronie na KobeBryancie.

[b]Czym można wyjaśnić tą niesamowitą skuteczność w całym meczu?[/b]

Reklama
Reklama

Niczym. Raz na jakiś czas takie mecze się zdarzają. Nikt nic takiegoniezwykłego przed meczem nie zrobił, aby miało to szczególny wpływ na nasząskuteczność. Nasi zawodnicy grali znakomicie i trafiali.

[b] Pan jednak zagrał trochę mniej niż w dwóch poprzednich meczach. Jakie miałPan zadania w tym spotkaniu?[/b]

Grałem mniej niż zwykle, ponieważ Dwight nie miał żadnych problemów zfaulami. Bardzo dobrze rozpoczął ten mecz, dominował w obronie. Nie mieliśmy wtym temacie żadnych problemów. Dlatego zagrałem, niestety, tylko trochę ponadcztery minuty i niczym specjalnym się nie wyróżniłem. Zadania miałem te same,co zawsze. Mam nadzieję, że w czwartek zagram lepiej.

[b]W końcówce kluczowym zawodnikiem okazał się Rashard Lewis.[/b]

Lewis jest jednym z najlepszych naszych zawodników, jeśli nie najlepszym wogóle. Ma niesamowicie wysoki wskaźnik profesjonalizmu. Można zawsze na niegoliczyć w kluczowych momentach. Jest tak utalentowany ofensywnie, że stanowiłnaszą pierwszą opcję w ataku. Miejmy nadzieję, że podtrzyma swojąskuteczność do samego końca wielkiego finału.

[b]Jak będzie wyglądał czwartkowy mecz numer cztery?[/b]

Reklama
Reklama

Będziemy chcieli go oczywiście wygrać. Wierzę, że zagramy kolejne dobrespotkanie, w którym będziemy twardo walczyć na tablicach i o każdą piłkę.Liczę na na następne zwycięstwo, które przybliży nas do zdobycia mistrzostwaNBA.

Materiał Promocyjny
Studia w WSKZ – jak wygląda nauka w uczelni z ponad 20-letnim doświadczeniem?
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Materiał Promocyjny
Dane zamiast deklaracji. ESG oparte na faktach
Materiał Promocyjny
Ogrodosfera.pl - kompleksowe rozwiązania do aranżacji ogrodu, tarasu i balkonu
Wydarzenia
Nowy START podpisany
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama