Reklama

Cały zespół zagrał rewelacyjnie

Marcin Gortat spędził na parkiecie tylko trochę ponad cztery minuty, ale mógł cieszyć się z historycznego, bo pierwszego zwycięstwa Orlando Magic w finale NBA. - Następne przybliży nas do mistrzostwa NBA - zapowiada polski koszykarz.

Publikacja: 10.06.2009 20:35

Marcin Gortat

Marcin Gortat

Foto: AFP

[b]Rz: Wróciliście do walki o tytuł mistrzowski. Jak udało wam się odzyskać waszstyl gry w ofensywie?[/b]

[b]Marcin Gortat:[/b] Mecz, po prostu, nam wyszedł. Graliśmy swoją koszykówkę, wielu zawodnikówtrafiało na wysokim procencie skuteczności. Nie popełnialiśmy błędów, które zdarzyły nam się w pierwszych dwóchmeczach. To też miało wpływ na wyższą skuteczność.

[b] Wreszcie dostaliście wsparcie od Mickaela Pietrusa i Rafera Alstona, którzy wLos Angeles grali słabo.[/b]

Rafer był bardzo agresywny od pierwszej minuty i to pomogło mu, aby pociągnąćzespół w czwartej kwarcie. Pietrus zagrał znakomicie. Był wielką postacią tego meczu, wchodził z ławki rezerwowych irobił swoje. Dał duże wsparcie w ataku jako zmiennik, ale przede wszystkim wykonał fantastyczną pracę w obronie na KobeBryancie.

[b]Czym można wyjaśnić tą niesamowitą skuteczność w całym meczu?[/b]

Reklama
Reklama

Niczym. Raz na jakiś czas takie mecze się zdarzają. Nikt nic takiegoniezwykłego przed meczem nie zrobił, aby miało to szczególny wpływ na nasząskuteczność. Nasi zawodnicy grali znakomicie i trafiali.

[b] Pan jednak zagrał trochę mniej niż w dwóch poprzednich meczach. Jakie miałPan zadania w tym spotkaniu?[/b]

Grałem mniej niż zwykle, ponieważ Dwight nie miał żadnych problemów zfaulami. Bardzo dobrze rozpoczął ten mecz, dominował w obronie. Nie mieliśmy wtym temacie żadnych problemów. Dlatego zagrałem, niestety, tylko trochę ponadcztery minuty i niczym specjalnym się nie wyróżniłem. Zadania miałem te same,co zawsze. Mam nadzieję, że w czwartek zagram lepiej.

[b]W końcówce kluczowym zawodnikiem okazał się Rashard Lewis.[/b]

Lewis jest jednym z najlepszych naszych zawodników, jeśli nie najlepszym wogóle. Ma niesamowicie wysoki wskaźnik profesjonalizmu. Można zawsze na niegoliczyć w kluczowych momentach. Jest tak utalentowany ofensywnie, że stanowiłnaszą pierwszą opcję w ataku. Miejmy nadzieję, że podtrzyma swojąskuteczność do samego końca wielkiego finału.

[b]Jak będzie wyglądał czwartkowy mecz numer cztery?[/b]

Reklama
Reklama

Będziemy chcieli go oczywiście wygrać. Wierzę, że zagramy kolejne dobrespotkanie, w którym będziemy twardo walczyć na tablicach i o każdą piłkę.Liczę na na następne zwycięstwo, które przybliży nas do zdobycia mistrzostwaNBA.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama