Prezydent Andrzej Duda w doniesieniach z bazarku określany był często mianem "budyniu"; Rafał Trzaskowski - dżemu (to nawiązanie do jednego z pytań, jakie Trzaskowski usłyszał od dziennikarza TVP w czasie kampanii wyborczej - dziennikarz spytał kandydata Koalicji Obywatelskiej na prezydenta o zakup dżemu na jarmarku 15 sierpnia 2018 roku, w czasie, gdy w Warszawie odbywała się defilada wojskowa z okazji Święta Wojska Polskiego); Szymon Hołownia był w tych doniesieniach "cytryną" (ze względu na dominujący w jego kampanii żółty kolor); Krzysztof Bosak - "konfiturą" (nawiązanie do pierwszych liter nazwy popierającej go Konfederacji), Władysław Kosiniak-Kamysz - "ziemniakiem", a Robert Biedroń - "wiosłem" (nawiązanie do nazwy ugrupowania Roberta Biedronia, Wiosny).  Bosak był czasem określany mianem "butów".

Czytaj także:

Kolendra, Pistacje, Konfitury - cisza wyborcza na Twitterze

Pojawiały się także inne określenia - Hołownia był czasem określany mianem "Telewizora" (ze względu na jego medialną przeszłość), Duda - "długopisem" (nawiązanie do zarzucanego mu przez opozycję podporządkowania PiS co miało wyrażać się w podpisywaniu wszystkich ważnych dla tej partii projektów ustaw), a Kosiniak-Kamysz - mianem "Koniczyny" (nawiązanie do loga PSL).

W czasie głosowania nie tylko podawano "ceny na bazarku" (a więc procentowe poparcie jakie w danej chwili mieli osiągać poszczególni kandydaci), ale także zagrzewano do głosowania na swojego faworyta. "Trza głosować! Ja na przykład wolę DŻEM od budyniu" - pisał jeden z internautów. "We Wschodniej Wielkopolsce coraz głośniej dudni" - replikował inny. "Obżarłem się tym budyniem. Ale bazarek zaliczony" - pisał kolejny. Jeden z internautów pisał z kolei, że "strasznie idzie w górę" utwór "Boso" zespołu Zakopower (nawiązanie do nazwiska kandydata Konfederacji na prezydenta). "U mnie na wsi rekordowo ludzie chodzą na boso! Jak i podobno na innych wsiach" - wtórował mu inny. 

W przeddzień wyborów niektórzy politycy zachęcali wyborców do pójścia do urn wykorzystując skrót jakim prezydent Andrzej Duda jest określany we wpisach na Twitterze (PAD).

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

Poseł PiS Kazimierz Smoliński pisał o "prognozach pogody" (aluzja do sondaży) przewidujących "ogromne oPADy deszczu". "To bardzo dobra wiadomość bo unikniemy suszy na kolejne 5 lat" - przekonywał.

W odpowiedzi jednak z internautek pisała - nawiązując do pierwszych liter nazwiska Rafała Trzaskowskiego -, że "Jeśli prognoza pogody z TVPinfo, to rozczaruje pana, bo oPADy to pikuś. Będzie TRZASKAĆ i grzmieć (...)". Inni pisali z kolei, że mają nadzieję, iż PADać będzie pięć lat (nawiązanie do długości kadencji prezydenta) i wyrażali nadzieję na "opady przekraczające 50 mm" (ponad 50 proc. poparcia dla prezydenta Dudy w I turze).

Zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem od północy w sobotę do momentu zamknięcia lokali wyborczych w Polsce obowiązywała cisza wyborcza - przepisy te dotyczą również wpisów w internecie. Cisza wyborcza oznacza m.in. zakaz agitacji i zakaz publikacji wyników sondaży - za złamanie tego ostatniego zakazu grozi kara 500 tysięcy - milion złotych.