Lokalne władze domagają się całkowitego zakazu prowadzenia jakichkolwiek manifestacji w okresie od 1 do 10 maja. Przede wszystkim z powodu zbliżającej się drugiej rocznicy tragedii w Odessie, w wyniku której zginęło 48 ludzi, a ponad 250 osób zostało rannych. Według administracji miasta poświęcone tym wydarzeniom imprezy masowe „mogą przyciągnąć uwagę radykałów, którzy mają przeciwstawne poglądy". Tymczasem sąd obwodu odeskiego stwierdził, że propozycja urzędników „nie jest uzasadniona".
2 maja 2014 roku w centrum Odessy zwolennicy prorosyjskiego anty-Majdanu starli się ze zwolennikami Euromajdanu wspieranymi przez odeskich i charkowskich kibiców. Olbrzymia bójka zakończyła się podpaleniem domu związków zawodowych, w którym ukrywali się prorosyjscy aktywiści. W tym samym czasie separatyści w Doniecku i Ługańsku ogłaszali już niepodległość republik Donbasu.
– Odessa była częścią tego scenariusza. W Moskwie nikt się nie spodziewał, że sprzeciwią się temu rosyjskojęzyczni ukraińscy kibice – mówi „Rz" kpt. Aleksej Arestowycz, ukraiński analityk wojskowy. – Obecnie w rosyjskim konsulacie w Odessie mieści się sztab GRU (wywiad wojskowy – red.) oraz FSB. Na pewno będą oni próbowali wykorzystać rocznicę tragedii do destabilizacji sytuacji – dodaje.
Do pierwszych prowokacji doszło już we wtorek. Grupa zamaskowanych ludzi zaatakowała protestujących, którzy domagali się dymisji odeskiego mera Gennadia Truchanowa. Jego nazwisko niedawno znalazło się w gronie bohaterów afery Panama Papers. Media donosiły, że wyprowadził swój wielomilionowy kapitał do rajów podatkowych, by nie płacić podatków w ojczyźnie. Kilka godzin po brutalnym pobiciu demonstrantów pod jego siedzibą na drugim końcu miasta uzbrojeni ludzie za pomocą granatnika dokonali ataku na siedzibę jednego z lokalnych banków.
Na incydenty te zareagował gubernator obwodu odeskiego Micheil Saakaszwili, który we wtorek wieczorem poprosił prezydenta Petra Poroszenkę o przysłanie do Odessy żołnierzy Gwardii Narodowej. – Wrogowie Ukrainy zmobilizowali się przed rocznicą tragedii. Zwracam się do prezydenta oraz szefa SBU, by zajęli się separatystami w Odessie – powiedział Saakaszwili. Już kilka godzin później poinformował, że Poroszenko zgodził się na wysłanie tysiąca żołnierzy do miasta. Według byłego prezydenta Gruzji odpowiedzialność za obecny stan rzeczy ponosi właśnie Truchanow, który przed rewolucją na Majdanie był jednym z liderów partii Janukowycza w regionie. Saakaszwili wprost nazywa go „prorosyjskim separatystą" i oskarża o posiadanie rosyjskiego paszportu.