Samolot obsługiwany przez Gwardię Narodową Portoryko rozbił się o godz. 11.28 miejscowego czasu, tuż po starcie z międzynarodowego lotniska Savannah/Hilton Head w stanie Georgia.

Wypadek miał miejsce na zwykle ruchliwej trasie w pobliżu torów kolejowych, ale samolot nie uderzył w żaden samochód ani pociąg. Katastrofy nie przeżył jednak nikt na pokładzie. - Według naszej wiedzy, nie ma ocalałych - powiedziała Gena Bilbo z biura szeryfa hrabstwa Effingham.

Wideo z kamery, która przypadkiem nagrała wypadek, pokazuje pikujący w dół samolot, a następnie wielki kłąb czarnego dymu.

Przedstawiciele Gwardii Narodowej z Portoryko twierdzą, że samolot leciał do Arizony.

Kondolencje rodzinom ofiar przekazał prezydent Donald Trump.