Łukasz N. jako jedyny z czwórki oskarżonych nie został skazany - sąd, na wniosek prokuratury zastosował nadzwyczajne złagodzenie kary bo N. został tzw. małym świadkiem koronnym - to on wsypał biznesmena Marka Falentę twierdząc, że był on zleceniodawcą podsłuchów.

Postać Łukasza N. budzi ogromne kontrowersje, których nie rozwiał sąd. W zeznaniach jakie składał przed prokuratorem i policją mówił, że sam rozpoczął rejestrację spotkań gości jeszcze przed tym, jak poznał Marka Falentę.

Konrad Lassota, drugi kelner, którego N. wciągnął w nagrania twierdził przed sądem, że miał wrażenie, że „Łukasz w jakiś sposób współpracuje ze służbami i służby mogą te nagrania w odpowiedni sposób wykorzystać” na przykład dysponował płytą z nagraniem kompromitującym senatora P., które nie było dostępne w mediach. Z kierowcami i funkcjonariuszami ochraniającymi ministrów był z nimi na „ty", często załatwiał dla nich prywatne rzeczy i oni załatwiali dla niego” - zeznał Konrad Lassota.

Łukasz N. początkowo nie przyznawał się do winy. Zmienił zdanie i zaczął sypać po „wizycie”w  areszcie funkcjonariuszy CBŚP. Brat Łukasza N. jest policjantem z CBŚP. Łukasz N. po tym jak zaczął współpracować z organami ścigania został objęty szczególną ochroną policji. Zaraz po aferze „znalazł” pracę w renomowanej restauracji w Krakowie.

W sierpniu tego roku sąd zgodził się rozłożyć na raty oba świadczenia zasądzone wobec Łukasza N.

Grzywny - 40 tys. zł - nie spłaca także Konrad Lassota, który po aferze wyemigrował do Anglii.

Tekst na ten temat w jutrzejszym wydaniu „Rzeczpospolitej” i na rp.pl