Reklama

Od kiedy Drzewiecki zna Sobiesiaka

Były minister sportu odwiedzał na początku lat 90. łódzkie kasyno Sobiesiaka – ustaliła „Rzeczpospolita”

Publikacja: 10.02.2010 02:27

Mirosław Drzewiecki

Mirosław Drzewiecki

Foto: Fotorzepa, Seweryn Sołtys

Różnice w zeznaniach, jakie przed komisją śledczą złożył Mirosław Drzewiecki, a w prokuraturze Ryszard Sobiesiak, co ujawniła „Rz”, spowodowały, że posłowie z komisji zapowiedzieli konfrontację między panami.

Odpowiadając na pytania sejmowych śledczych, Drzewiecki utrzymywał, że jego znajomość z Sobiesiakiem trwa ponad dziesięć lat i określił ją jako „typowo towarzysko-sportową”. Ale Sobiesiak w prokuraturze mówił o 20-letniej znajomości.

„Rz” ustaliła, że ścieżki obu bohaterów afery hazardowej skrzyżowały się na początku lat 90. Tropy wiodą do łódzkiego Casino Centrum, które dzięki staraniom Sobiesiaka otworzono w 1990 r. Rok później został jego dyrektorem i był nim przez dziewięć lat.

– Zwykle witał się ze znaczącymi gośćmi i zapraszał na kawę lub drinka do barku – opowiada „Rz” była kasjerka.

Według naszych informatorów Drzewiecki bywał wówczas w kasynie, czasem z żoną Niną.

Reklama
Reklama

– Grał w ruletkę, black jacka lub na automatach, ale nie stawiał znacznych kwot – opowiada były pracownik kasyna. – Ówczesną klientelę stanowili ludzie z łódzkiego półświatka, biznesmeni, politycy, dziennikarze. Drzewiecki trzymał się na uboczu.

Wtedy startował do wielkiej polityki, w latach 1991 – 1993 był posłem KLD, a 1997 – 2001 – UW.

Były minister sportu nie zaprzecza, że bywał w kasynie. Ale twierdzi, że były to wizyty incydentalne. – Owszem, zdarzyło mi się być kilkakrotnie w kasynie – mówi „Rz” Drzewiecki. – Nie ma to jednak nic wspólnego z moją znajomością z panem Sobiesiakiem, bo ta ma charakter czysto sportowy. Bardzo prawdopodobne, że w latach 90. bywaliśmy w tych samych miejscach, może nawet w tym samym czasie. Nie wykluczam, że mogłem z nim zamienić kilka słów, podobnie jak z dziesiątkami innych osób, których z imienia i nazwiska nie znałem. O tym, że Ryszard Sobiesiak jest moim znajomym, mogę mówić z perspektywy ostatnich dziesięciu, góra 12 lat, czyli od czasu, kiedy zacząłem grać w golfa i jeździć na turnieje.

Jednak zeznając przed komisją, na pytanie Zbigniewa Wassermanna (PiS), czy ich znajomość łączy się z pomocą Sobiesiakowi w założeniu przez niego kasyna w Łodzi, Drzewiecki odparł: „Na początku lat 90. w ogóle się nie znaliśmy”. Wyjaśniał, że poznał króla hazardu później, na turniejach golfowych.

– Odnoszę wrażenie, że były minister umniejsza znaczenie tej znajomości – mówi poseł Beata Kempa (PiS). – Znajomość można określić po częstotliwości spotkań, rodzaju kontaktów, a także sprecyzowaniu, czy panowie byli na „ty”.

„Rz” dotarła do osób, które pracowały w łódzkim kasynie. – Widziałam ich razem w trakcie rozmowy, i to na pewno nie jeden raz – mówi była kasjerka. Pracownicy nie potrafią ocenić stopnia ich zażyłości. – Drzewiecki nie należał do osób rzucających się w oczy – mówi były pracownik.

Reklama
Reklama

– Mam nadzieję, że Sobiesiak wyjaśni, jakie miał kontakty z Drzewieckim, czy rozmawiali i o czym – mówi Sławomir Neumann (PO). – Może Drzewiecki jako osoba publiczna przy jakiejś okazji nieświadomie spotkał się z Sobiesiakiem, a ten uznał się za jego znajomego.

A Bartosz Arłukowicz (Lewica), wiceszef komisji, kwituje. – Rozbieżności w zeznaniach pokazują, jak ważna jest działalność komisji hazardowej. Mam nadzieję, że kolejne posiedzenia pozwolą nam wyjaśnić całą tę sprawę.

Kiedy to będzie, na razie nie wiadomo, bo Drzewiecki jest w USA, skąd ma wrócić na początku marca.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama