Reklama
Rozwiń
Reklama

Zmysły prosto z talerza

Restauracja Moonsfera. W tej kuchni owoce są jak klejnoty. Truskawkowe musy, malinowe winegrety, świeże jeżyny, lśniące kulki granatu, ciepłe figi i zalotnie podkręcone listki mięty

Publikacja: 07.02.2008 16:15

Zmysły prosto z talerza

Foto: Rzeczpospolita

Red

Brzegi talerzy spowijają żółte wstążki curry, pudrowe i ananasowe. Kucharz w Moonsferze czerpie wiedzę ze zmysłów. W lutym rozpieszcza nas jak Casanova.

Jednym słowem, kuchnia w Moonsferze jest zmysłowa i rozgrzewająca. Wyczuwa się to od pierwszego kęsa – kucharz lubi wzbudzać emocje i pieścić oko. Zajrzałam tutaj w weekend i uwiodła mnie aura tutejszego myślenia o gotowaniu. Przystawki wyglądały letnio, świeżo i apetycznie. Rolowane świeże liście szpinaku podane zostały odkrywczo i nowocześnie. W postrzępionych liściach ukryły się kawałki ciepłej pieczonej kaczki i odrobina gorgonzolli. Zza zielonych strzępków wysnuwał się mus ze świeżych truskawek, owoce granatu, szafranowe wstążki curry i gęste jak smoła balsamico.

Kolejna przystawka była jeszcze smaczniejsza. Świeże figi zostały podane z szerokim płatem parmeńskiej szynki, który okalał słuszną porcję sera mascarpone z dodatkiem wasabi i balsamico. Chrzanowe wasabi podbiło smak mascarpone i tak w prosty sposób tłuściutki ser stał się idealną parą z ciepłą, bajecznie miękką karmelizowaną figą!

Pyszna była zupa z kurek, pachnąca koprem, boczkiem i marchewką, z delikatnymi maciupeńkimi zacierkami. Śmietanowo-warzywny wywar z kroplą białego wina rozgrzewał i wypełniał żołądek delikatną treścią.

Za takie właśnie proste i pyszne rzeczy można pokochać tutejszego szefa kuchni. Z dań głównych koniecznie spróbujcie owoców morza z Kalabrii. To potężny kawał macki ośmiornicy, ogromne krewetki w pancerzach, małże i mniejsze krewetki, które zostały opieczone na grillu i podane ze stosem podwędzanych warzyw (oberżyna, marchew, cukinia, upieczone do doskonałej miękkości i cudnie pachnące). Ale na tym nie koniec – owoce morza i warzywa skrywały muszlę pełną podlanego hojnie białym winem risotto. Smakowitości!

Reklama
Reklama

Nie przypadła mi za to do gustu jagnięcina nowozelandzka. Mięso podane z lazanią – w tej odsłonie to plastry ziemniaka i bakłażana zbite w twardy pancerz – to dziwny pomysł. A miodowo-jabłkowa podściółka w postaci sosu nie dodała całości finezji.

Ciekawą propozycją była za to ekstrawagancka tarta z szafranem, niestety nie najświeższa, choć podana ze świeżymi malinami.

I już na koniec – pomysł, aby cynamonowe mascarpone i malinowy karmel podać jako dodatek do pieczonego w piecu jabłka, to rewelacja. Rozgrzane jabłko wypełnione tłuściutkim, puszystym serem i pachnący, gęsty karmel z malin – taki deser doprowadza do łez.

Szef kuchni Moonsfery świetnie gra smakami i nas uwodzi. Jego kuchnia fusion nie jest sztucznym zlepkiem, gdzie spotykają się Wschód z Zachodem i nic z tego nie wynika. To kuchnia, która powstaje w natchnieniu, i chociaż ma wpadki, warto ją docenić.

- Restauracja Moonsfera, ul. Wybrzeże Gdyńskie 4, tel. 022 560 37 33, czynna: pon.-sob, w godz. 12-23, niedz. w godz. 12-22

Atmosfera: 3

Reklama
Reklama

Obsługa: 3

Skala: 1 – 5

- przystawka: świeża figa karmelizowana z zielonym pieprzem, octem balsamicznym, szynką parmeńską 28 zł

- zupa: zupa z kurkami 12 zł

- danie główne: jagnięcina nowozelandzka marynowana miętą 59 zł

- deser: jabłko pieczone 19 zł

Reklama
Reklama
Wydarzenia
Nowy START podpisany
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama