W lipcu 2000 roku Stowarzyszenie Młodych Konserwatystów AWS zarezerwowało w gdańskim hotelu Orbisu Mercure-Hevelius na pięć dni 130 pokoi i dwie sale konferencyjne. Według informacji, do których dotarła "Rz" w organizacji imprezy brał udział m.in. Bartosz Piotrusiewicz, ówczesny szef MK oraz Sławomir Nitras ówczesny przewodniczący Rady Krajowej MK i szef zachodniopomorskich struktur stowarzyszenia, dziś poseł PO.
Faktury za pięć dni pobytu członków tej organizacji i szczecińskiego stowarzyszenia studenckiego Kontra, które brało udział w organizacji imprezy, opiewały na prawie 216 tys. zł., czego ponad 11 tys. nie zostało uregulowanych. Orbis wystąpił więc do sądu o egzekucję długu. W lutym 2003roku sąd wydał nakaz zapłaty wobec stowarzyszenia MK AWS i Kontry.
Organizacje nie uiściły należności, a sprawa trafiała do komornika. Według Szymona Rumana, szefa MK w latach 2006-2008 r. komornik wszedł na konto stowarzyszenia w grudniu 2007 r. - Doszło do takiej sytuacji, że dotacja z jednej fundacji, która wpłynęła na nasze konto błyskawicznie była przejęta przez komornika. Dopiero wówczas dowiedziałem się o problemie, bo poprzednicy mnie o tym nie poinformowali - mówi "Rz" Ruman.
Niedawno odwołany prezes MK Sławomir Julke ustalił, że dług wraz z odsetkami wynosi obecnie ok. 30 tys. zł. - Z informacji, jakie uzyskałem od członków MK sprawa długu jest związana z Nitrasem - mówi Julke.
Rozmówcy "Rz", związani z MK twierdzą, że Nitras i Piotrusiewicz byli proszeni o załatwienie sprawy.
Paweł Stańczyk, następca Piotrusiewicza na fotelu szefa MK o długu dowiedział się z otrzymanego z sądu pisma. - Wówczas wysłałem listy polecone z prośbą o wyjaśnienie do Piotrusiewicza, Nitrasa i Adama Jańczaka, który był sekretarzem generalnym stowarzyszenia. Nie dostałem pisemnej odpowiedzi - żali się "Rz". Zaznacza jednak, że rozmawiał potem osobiście z każdym z nich. Piotrusiewicz i Jacek Bendykowski (szef MK tuż przed Piotrusiewiczem) obiecali załatwić sprawę.
Piotrusiewicz sprawę tłumaczy tak: - Doszło do procesu z hotelem, ponieważ zaistniał spór, co do kwoty jaką chciał, abyśmy zapłacili. W toku procesu nastąpiła zmiana władz stowarzyszenia, podobnie jak Sławek Nitras przestałem mieć legitymacje procesową do reprezentowania stowarzyszenia.Ciężar dalszego prowadzenia procesu spoczywał więc na naszych następcach -powiedział "Rz".
- Nigdy nie byłem odpowiedzialny za organizację tej imprezy. Brałem w niej udział tylko jako uczestnik - zaznacza w rozmowie z "Rz" Nitras. - Nie pełniłem funkcji wykonawczych i nie miałem żadnych umocowań prawnych do podejmowania takich działań - podkreśla. Twierdzi również, że nie otrzymał żadnego pisma z prośbą o wyjaśnienie kwestii rozliczenia imprezy.
Zapowiedział, że wystąpi na drogę sądową wobec osób, które będą go oskarżać o jakiekolwiek nieprawidłowości w tej sprawie.