Gdyby Szwajcaria wbiła Hondurasowi dwie bramki, nie tracąc żadnej, znalazłaby się w drugiej rundzie, bez względu na wynik meczu Hiszpania – Chile.
Okazało się to niemożliwe. Drużyna Ottmara Hitzfelda, perfekcyjna w obronie w pojedynku z Hiszpanią, w drugim meczu z Chile straciła gola, ale długo grała w osłabieniu. Kiedy teraz zdobywanie bramek stało się koniecznością, okazało się, że jest to dla Helwetów sztuka znacznie trudniejsza od obrony.
Honduras po dwóch porażkach nie zamierzał żegnać się z mistrzostwami jako najsłabszy ich uczestnik i nie ułatwiał przeciwnikowi zadania. W sennej pierwszej połowie Szwajcaria miała jedną niezłą szansę, ale po dośrodkowaniu Tranquillo Barnetty Eren Derdiyok nie trafił w bramkę.
Po przerwie to piłkarze z Hondurasu mieli więcej okazji do zdobycia gola. Powinni je wykorzystać David Suarez i Edgar Alvarez. Obrona szwajcarska tym razem grała słabo, a zawodnicy z przednich formacji nie byli lepsi. Szwajcarzy zrobili dobre wrażenie tylko w pierwszym występie, kiedy pokonali Hiszpanów.
[ramka]
[b]GRUPA H [/b]
Szwajcaria – Honduras 0:0
Żółte kartki: G. Fernandes (Szwajcaria); H. Thomas, D. Suazo, O. Chavez, W. Palacios (Honduras).
Sędziował Hector Baldassi (Argentyna). Widzów 28 042.
Szwajcaria: Benaglio - Lichtsteiner, Von Bergen, Grichting, Ziegler - Barnetta, Huggel (78, Shaqiri), Inler, Fernandes (46, Yakin) - Derdiyok, Nkufo (69, Frei).
Honduras: Valladares - Sabillon, Chavez, Bernardez, Figueroa - Alvarez, W. Palacios, Thomas, Nunez (67, Martinez) - Jerry Palacios (78, Welcome), Suazo (87, Turcios).[/ramka]