Partnerem, a właściwie partnerką sierżanta Gundlacha była czteroletnia labradorka Casey. Przeżyli wspólnie ponad 150 akcji bojowych, polegających na wyszukiwaniu materiałów wybuchowych przy drogach, a Casey niejednokrotnie uratowała swojemu opiekunowi życie.
Mniej więcej w połowie swojego pobytu na Bliskim Wschodzie Gundlach obiecał psu, że zrobi wszystko, aby go adoptować i dać mu najlepsze życie, na jakie zasługuje.
Po zakończeniu służby Gundlach wrócił do domu, do Wisconsin. Pobyt Casey w Afganistanie także się skończył i suka rozpoczęła służbę w stanowej straży pożarnej w Iowa, jako pies do wykrywania narkotyków.
Sierżant Gundlach pamiętał o swojej obietnicy z Afganistanu i podjął kroki w celu adoptowania psa, ale obawiał się, że sprawa będzie skomplikowana.
W ubiegłym tygodniu został zaproszony do Iowa. Jadąc tam sądził, że będzie musiał stanąć przed komisją, która musi wyrazić zgodę na adopcję psa pracującego w rządowych służbach. Tymczasem ku jego zaskoczeniu podczas specjalnej uroczystości w biurze stanowej straży pożarnej jej szef poinformował Gundlacha, że tego dnia wróci do domu już z Casey.
Okazało się, że z pomocą sierżantowi Gundlachowi pospieszyli przyjaciele i członkowie Elks Association z Iowa (Stowarzyszenie Łosi to założona w Stanach Zjednoczonych w 1868 roku organizacja o charakterze patriotycznym i dobroczynnym). Elks Association wyłożyła 8,5 tysiąca dolarów, by Casey została zastąpiona innym psem i mogła trafić do swojego opiekuna z Afganistanu.
Kiedy Gundlach i Casey spotkali się ponownie podczas uroczystości, wszyscy zgromadzeni odczuli, jak głęboka łączy ich więź, a psi ogon nie zatrzymał się nawet na chwilę.
Spełniona obietnica z Afganistanu
