Ostatnie pożegnanie odtwórcy Hansa Klossa rozpocznie się o godz. 12 w domu przedpogrzebowym na Wojskowych Powązkach. Uroczystość będzie miała charakter świecki.Nie będzie mszy świętej, a jedynie tylko pożegnanie, w kaplicy.
Ciało aktora zgodnie z jego wolą zostało skremowane. Stanisław Mikulski mówił o niej publicznie m.in. w jednym z ostatnich wywiadów dla tygodnika "Gala".
Stanisław Mikulski zmarł w czwartek 27 listopada. Największą popularność przyniosła mu rola Hansa Klossa w serialu "Stawka większa niż życie", gdzie wcielił się w agenta J-23. Dzięki niej zdobył niesamowitą popularność, potwierdzoną w latach 60. sześcioma Złotymi i Srebrnymi Maskami.
Zagrał także wiele innych, bardzo różnych ról m.in. w „ Kanale', „Skąpanych w ogniu", "Ewa chce spać", „Polskich Drogach", czy w „Misiu".
Dziś zmarłego aktora uczci także Sejm. Zdecydował o tym marszałek Radosław Sikorski. Ta decyzja wywołała podzieliła i oburzyła część posłów oraz środowiska kombatanckie.
- Mikulski był w PRL pupilem władz, a po wprowadzeniu stanu wojennego wzorem innych aktorów nie przyłączył się do bojkotu telewizji. W 2011 roku dostał propozycję startu do Senatu z list SLD – zauważała prawica.
Ostrych słów nie szczędzili też kombatanci. – To była pochopna decyzja – mówił „Rzeczpospolitej" dr Jerzy Bukowski z Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie.
Jego zdaniem marszałkowi Sejmu Radosławowi Sikorskiemu najwyraźniej pomyliła się rzeczywistość z filmową fikcją. - Czcić minutą ciszy można w Sejmie bądź w Senacie wyłącznie największych rodaków, którzy zasłynęli bohaterstwem lub ofiarną pracą dla polskiej racji stanu – mówił. I dodał, że „Stawka większa niż życie" był zakłamanym historycznie peerelowskim serialem".
Po pożegnaniu prochy Stanisława Mikulskiego spoczną w wybranym przez rodzinę grobie.