Samolot Tu-154, lecący w niedzielę z Moskwy do bazy lotniczej Hmejmim w Syrii, wojskowej części lotniska w Latakii, wkrótce po starcie z Soczi, gdzie miał międzylądowanie w celu uzupełnienia paliwa, spadł do Morza Czarnego. Na pokładzie były 92 osoby - 84 pasażerów i ośmiu członków załogi, wszyscy zginęli. Wśród pasażerów byli członkowie słynnego Chóru Aleksandrowa, który miał dać noworoczny koncert.
Eksperci zanalizowali zapisy z jednej z czarnych skrzynek Tu-154. Portal life.ru opublikował ostatnie słowa, jakie wymienili między sobą członkowie załogi samolotu tuż przed jego upadkiem do Morza Czarnego.
Portal tvn24.pl zamieścił tłumaczenie rozmowy:
- Prędkość... 300...
- (Nieczytelne).
- Klapy, suka, co za ch***nia.
- Wysokościomierz!
- Nam… (Nieczytelne)
(Dźwięk sygnału o niebezpiecznym zbliżaniu do ziemi)
- (Niesłyszalne)
- Dowódco, spadamy!
Według słów, które padły w kokpicie, w samolocie nastąpiła awaria mechanizmu wysuwania i chowania klap. Według ekspertów dziennika "Kommiersant" taka awaria taka nie musi mieć katastrofalnych następstw, a piloci powinni być w stanie poradzić sobie z taką usterką dzięki ćwiczeniom na symulatorach.
Ministerstwo Obrony Rosji wydało we wtorek oświadczenie, w którym napisało, że wstępna analiza danych z rejestratora pokładowego pozwala na zawężenie kręgu domniemanych przyczyn katastrofy samolotu. "Ostateczne wnioski w sprawie przyczyn wypadku zostaną sformułowane przez komisję państwową po zbadaniu wszystkich możliwych czynników" - czytamy w komunikacie resortu.