Odbudowa sektora energetycznego stała się jednym z najważniejszych tematów rozmów o przyszłości Ukrainy podczas Konferencji na rzecz Odbudowy Ukrainy. Kwestii tej był poświęcony m.in. panel „Dialog o zrównoważonej energetyce: ramy inwestycyjne, reformy i transformacja rynku”.
Dla inwestorów kwestia ta jest nie tylko wyzwaniem związanym z odbudową ze zniszczeń, ale także możliwością wejścia na rynek, który może stać się jednym z laboratoriów europejskiej transformacji energetycznej. – Energia jest fundamentem każdej gospodarki. Musimy znaleźć sposób na stworzenie systemu, który będzie jednocześnie konkurencyjny cenowo, odporny i zróżnicowany – mówiła Cheryl Edleson Hanway, dyrektor ds. infrastruktury, energetyki i górnictwa w regionie Europy, Ameryki Łacińskiej i Karaibów w Międzynarodowej Korporacji Finansowej.
Dla polskich firm Ukraina nie jest nowym kierunkiem. Jak podkreślał Sławomir Staszak, członek zarządu Orlenu, koncern jest obecny za wschodnią granicą od dwóch dekad. Polska spółka rozwija tam przede wszystkim współpracę w obszarze paliw i gazu. W 2025 r. Orlen dostarczył do Ukrainy niemal 750 mln m sześc. LNG, a kolejnym krokiem ma być wzrost do 1 mld m sześc. – To nie jest moment, w którym wchodzimy do Ukrainy. Jesteśmy tam obecni od 20 lat. To jest dla nas rozwinięty rynek, na którym widzimy ogromny potencjał dalszej współpracy – mówił Staszak.
Jego zdaniem wojna pokazała jednak, że bezpieczeństwo energetyczne nie może być rozpatrywane wyłącznie przez pryzmat dostaw surowców. – Rosyjska inwazja nie jest tylko wojną przeciwko państwu. To jest wojna przeciwko sektorowi energetycznemu – podkreślał.
Dlatego, jak wskazywał Staszak, przyszły system musi opierać się na wielu źródłach energii i rozproszonej produkcji. Chodzi nie tylko o odbudowę tego, co zostało zniszczone, ale także o stworzenie infrastruktury odpornej na kolejne kryzysy.
Jak przyciągnąć kapitał
Jednym z największych wyzwań pozostaje przyciągnięcie prywatnego kapitału. Przedstawiciele instytucji finansowych podkreślali, że zainteresowanie inwestycjami w Ukrainie jest duże, ale warunkiem jest stworzenie stabilnego otoczenia regulacyjnego. Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju (EBOR) od początku wojny przeznaczył dla Ukrainy ponad 10 mld euro, z czego 3,5 mld euro trafiło do sektora energetycznego. Pieniądze trafiają zarówno na utrzymanie bieżącego funkcjonowania systemu, jak i inwestycje w nowe źródła energii.
Harry Boyd-Carpenter, dyrektor zarządzający Grupy ds. Zrównoważonej Infrastruktury w EBOR, zwracał uwagę, że ukraiński sektor energetyczny działa dzięki ogromnemu wysiłkowi pracowników i wsparciu partnerów zagranicznych, ale pozostaje bardzo podatny na kolejne ciosy. – Najważniejszym mechanizmem ograniczania ryzyka jest przejrzysty system regulacyjny, któremu można zaufać. Bez tego trudno będzie przyciągnąć inwestycje na dużą skalę – mówił.
Według niego odbudowa wymaga nie tylko kapitału, ale także reform, które zapewnią inwestorom przewidywalność.
Jednym z kierunków rozwoju ukraińskiej energetyki mają być odnawialne źródła energii (OZE) oraz decentralizacja systemu. Firmy już dziś realizują konkretne projekty. Ivan Geliukh, dyrektor generalny DTEK, wskazywał, że jego firma zainwestowała prawie 1,4 mld euro w rozwój energetyki, a kolejne projekty są przygotowywane. Wśród nich są farmy wiatrowe, magazyny energii i rozwiązania oparte na mniejszych, rozproszonych źródłach. – Ukraina potrzebuje systemu bardziej odpornego, a decentralizacja jest jednym z kluczowych elementów tej odporności – mówił Geliukh.
Jego zdaniem wojna nie zatrzymała inwestycji. Przeciwnie, wymusiła przyspieszenie zmian. – Widzimy, że zapotrzebowanie na nowe przyłączenia jest większe niż przed wojną. To pokazuje, że biznes działa, ludzie żyją, a Ukraina tworzy nowe możliwości – podkreślał.
Transformacja musi uwzględniać bezpieczeństwo
Odbudowa Ukrainy wpisuje się w szerszą debatę o przyszłości europejskiej energetyki. Państwa chcą rozwijać OZE, ale jednocześnie muszą odpowiedzieć na pytania o bezpieczeństwo dostaw energii i jej ceny oraz konkurencyjność przemysłu. Grzegorz Lot, prezes Tauronu, zwracał uwagę, że transformacja klimatyczna nie może być oderwana od realiów gospodarczych. – Musimy pamiętać o przyszłych pokoleniach i o dekarbonizacji, ale bezpieczeństwo musi być pierwsze. Gospodarka musi być pierwsza. Musimy uwzględnić miejsca pracy, wynagrodzenia i codzienne koszty życia – mówił.
Podobne wyzwania dotyczą całej Europy. Transformacja wymaga bowiem nie tylko nowych technologii, ale także niezależnych łańcuchów dostaw. Harry Boyd-Carpenter wskazywał, że rozwój OZE oznacza rosnącą zależność od komponentów produkowanych poza Europą.
– Ok. 93 proc. światowych magnesów powstaje w Chinach. Przetwarzane są tam praktycznie wszystkie elementy baterii i cały krzem. Taka koncentracja tworzy zależność gospodarczą i ryzyko dla bezpieczeństwa – mówił. Dlatego jednym z najważniejszych pytań dla Europy pozostaje to, jak zbudować własne zdolności produkcyjne.
Według uczestników debaty Ukraina może odegrać ważną rolę nie tylko jako odbiorca inwestycji, ale także jako partner w budowie nowego europejskiego systemu energetycznego. Sławomir Staszak wskazywał, że kluczowe będzie połączenie bezpieczeństwa energetycznego z konkurencyjnością.
– Prawdziwie odporny system musi być mieszanką różnych technologii i modeli wytwarzania energii. Potrzebujemy gazu, dużych i małych jednostek, odnawialnych źródeł oraz całego łańcucha wartości dostępnego w Europie – mówił przedstawiciel Orlenu.
Jego zdaniem kryzysy ostatnich lat, czyli pandemia oraz wojna i wywołane przez nie problemy z dostawami komponentów, pokazały, że Europa musi myśleć nie tylko o transformacji, ale także o niezależności przemysłowej. Odbudowa Ukrainy może stać się czymś więcej niż naprawą zniszczonej infrastruktury. Może być próbą stworzenia nowego modelu energetycznego, który będzie bardziej odporny, elastyczny i lepiej przygotowany na kolejne kryzysy.