O historycznego szczytu z pierwszych dni listopada, WIG stracił już około 11 proc., ale licząc od początku 2021 r., wciąż jest o około 17 proc. na plusie. Nawet grupujący największe spółki WIG20, który radził sobie słabiej, kończy rok o około 10 proc. wyżej niż go zaczynał. Co dalej? Czy trwająca od kilku tygodni korekta na GPW przerodzi się w bessę? W których sektorach szukać okazji inwestycyjnych? To pytania, które zadaliśmy analitykom podczas jednej z debat w ramach e-Forum inwestycyjnego „Parkietu". Co do jednego byli oni w zasadzie zgodni: nawet jeśli nadchodzący rok nie przyniesie głębokiej przeceny akcji, to będzie dla inwestorów znacznie trudniejszy niż 2021 r. Stawianie na zwyżki całych indeksów akcji, szczególnie tych szerokich, będzie ryzykowne. Kluczem do sukcesu będzie selekcja.

Trend boczny, ale nie bessa

– W 2022 r. oczekujemy na giełdzie większej niż w 2021 r. zmienności. Nasi ekonomiści spodziewają się lekkiego wyhamowania wzrostu gospodarczego: do 4 proc. z ponad 5 proc. w br. Inflacja powinna pozostać na podwyższonym poziomie, a NBP będzie kontynuował cykl zacieśniania monetarnego. W takim otoczeniu dochód rozporządzalny gospodarstw domowych może być pod presją. A to znajdzie odzwierciedlenie w wynikach spółek i ostatecznie w notowaniach indeksów i pojedynczych walorów – powiedział Jerzy Kosiński, analityk sektora finansowego w Biurze Maklerskim Pekao. – 2021 r. był rekordowy pod względem zysków netto spółek, ich marż i rentowności. Ze względu na tę wysoką bazę potencjał do dalszej poprawy wyników w 2022 r. może być ograniczony .

– My też uważamy, że trzeba się nastawić na podwyższoną zmienność. Ostatnie posiedzenie Fedu sugeruje, że podwyżka stóp procentowych w USA możliwa jest już w kwietniu, a nie najwcześniej w czerwcu. To może sprzyjać aprecjacji dolara, a silniejszy dolar oznacza presję na rynki wschodzące. Dlatego zakładamy, że zmiana WIG w 2022 r. wyniesie od -10 do 0 proc. – ocenił Sobiesław Kozłowski, dyrektor departamentu analiz i doradztwa w Noble Securities. – Mój scenariusz jest taki, że 2022 r. to będzie okres dużej zmienności. Rynek już się zaczął schładzać, ale nie oczekuję bessy, tylko raczej trendu bocznego. Spodziewam się stopy zwrotu na szerokim rynku od -5 do 5 proc. To nie oznacza, że nie da się więcej zarobić. Kluczem będzie jednak dobór momentu otwierania pozycji i selekcja akcji do portfela. Nie będzie tak, jak w 2021 r., gdy drożało prawie wszystko – podkreślił Andrzej Bieniek, dyrektor inwestycyjny w Esaliens TFI.

Andrzej Nowak, dyrektor ds. akcji w Uniqa TFI, przestrzegał jednak przed nadmiernym pesymizmem. – Zgadzamy się co do tego, że środowisko zacieśniania polityki pieniężnej nie jest idealne dla rynku akcji. Statystyki z USA z ostatnich 70 lat pokazują, że w latach, w których Fed decydował się na podwyżkę stóp procentowych, S&P 500 zachowywał się istotnie gorzej niż średnio: stopa zwrotu była o połowę niższa, czyli wynosiła około 4,5 proc. zamiast 9 proc. Ale to nadal była dodatnia oczekiwana stopa zwrotu. Tak było w ponad 60 proc. przypadków. A zatem w 2022 r. ciężko oczekiwać powtórki z mijającego roku, ale jednocześnie zacieśnianie polityki pieniężnej nie jest wystarczającą przesłanką, aby twierdzić, że czeka nas bessa. Inwestowanie na giełdzie to jest gra o wartości oczekiwanej dodatniej – tłumaczył Nowak.

Daleko od banków, blisko konsumentów

Uczestnicy debaty byli też zgodni, że wśród sektorów, do których w 2022 r. będzie trzeba podchodzić ostrożnie, będą banki: gwiazda warszawskiego parkietu w 2021 r. (indeks WIG-banki jest obecnie o ponad 70 proc. wyżej niż na koniec 2020 r.). – W cenach akcji banków uwzględniona jest już bardzo mocna poprawa wyników – powiedział Andrzej Bieniek. Jak jednak dodał, jeszcze w I połowie 2022 r. – gdy te wyniki będą publikowane – akcje banków mogą zyskiwać na wartości. – Sceptyczny jestem również w odniesieniu do energetyki. Zielona transformacja będzie odsuwana w czasie – dodał. W jego ocenie, w 2022 r. wyróżniać mogą się spółki zorientowane na konsumentów.

– Obok podwyższonej inflacji, nie można zapominać o nieomal rekordowo niskim bezrobociu. To ma przełożenie nie tylko na dynamikę wynagrodzeń, ale też na nastroje konsumentów. Ich wydatki będzie wspierał też Polski Ład – wtórował mu Andrzej Nowak, który również jest pozytywnie nastawiony wobec spółek konsumenckich. Polemizował w ten sposób z Jerzym Kosińskim z BM Pekao, który uważa, że wysoka inflacja i rosnące stopy procentowe będą uszczuplały dochód rozporządzalny gospodarstw domowych, hamując wzrost ich wydatków. – Potencjał widzimy natomiast w spółkach energetycznych. Wierzymy w spin-off aktywów węglowych. To jest scenariusz, który jest w niewielkim stopniu uwzględniony w cenach akcji tych spółek – powiedział Kosiński.

– Ogólna zasada jest taka, że w obecnej fazie cyklu koniunkturalnego preferowałbym spółki wartościowe, płacące dywidendy niż wzrostowe – podsumował Sobiesław Kozłowski. Zastrzegł jednak, że to nie oznacza konieczności całkowitego unikania producentów gier.